Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

Rozwinięcie wątku:
PODNIEBNE ¦WI¡TYNIE

Temples In The Clouds Emisja: 22 listopada, godz. 19:00 TRAVEL CHANNEL Zarówno James Mallinson, jak i Enrico Patuzzi fascynują się hinduską mitologią oraz paralotniarstwem. Obydwie pasje udało im się połączyć podczas próby dotarcia do ¦wiątyni Chamunda Devi, leżącej 2500 m. n.p.m. w paśmie górskim Dhauladhar. Lot na taką wysokość będzie dla naszych podróżników wielkim testem umiejętności, wymagającym wytrwałości, wiary oraz ogromnego zaangażowania. Wartości te w czasie drogi do upragnionego celu wielokrotnie poddane zostaną surowym próbom. Prawdopodobnie wizyta u miejscowego świętego człowieka mogłaby ich oświecić. Niestety dostaną tajemniczą poradę "pomyślcie o sobie".
Andrzej


Dodano: 2009-11-22

E tam !Stara historia 31.10.br.Nie ma sie czym chwalić.Wszystko sie uparlo w tym dniu przeciwko mnie.najpierw nie znalazłem rekawiczek,wsiadłem do samochodu i urwałem wewnetrzne lusterko.Kolo kina w Dukli maszyna odmowila posluszeństwaPrzyjechal po mnie Slaweki jakoś dotarlismy na gorę.Zachowałem sie jak sztubak.Po prostu nie miałem szczescia Inni latali  a ja nie mogłem złapać noszenia.Już na starcie pech,poslizgnałem sie  przy stawianiu skrzydła i klapnąłem na bok.Chcialem polozyć skrzydlo i sprobować jeszcze raz ale dostalem podmuch i mnie podnioslo i jakos poszlo do przodu.Kilka nawrotow ,niby lajtowy żagielek ale nic wiecej ponad startowisko.Polecialem pod wiatr w lewo  troche za daleko i czuję duszenie.Więc ostry nawrot w prawo aby odlecieć w kierunku Jasionki i centralnie zadupczylem uprzężą o czubek świerka aż się szyszki posypaly.Nie bylo szansy przeskoczyć innych drzew wiec  w lewo i probowałem dolecieć ze spadkiem trenu do Lipowicy.Jakoś sie udawło nisko nad drzewami tylko raz troszkę wyżej raz niżej(huśtawka) Braklo mi okolo 300 m do pola pod lasem,Dostalem duszenie od Zającówki i wiedzialem że przydrzewie tylko szukalem "dobrego"drzewka.Jest !Zlapalem sie korony ale glajt pociągnął mnie dalej i zjechalem miedzy drzewami do potoka.Skrzydlo zamortyzowalo jazde w dół po galeziach i zatrzymalo się na mlodych buczkach.Zawislem niecaly metr nad ziemią.wygramolilem sie z uprzezy.Nawet jednego zadrapania nie mialem!CUD! patrze w gorę na skrzydło i widze niestety ,ze prawy stabil nabił sie na złamane spróchniale drzewo jak na szpikulec .(Kurde mialem szczeście ,ze nie ja !)Wtedy zadzwonil do mnie Parafik czy nic mi sie nie stalo ,bo widział wszystko z góry.Potwierdzilem ,ze jest OK tylko skrzydla nie dam rady sam zdjąć z tego spruchniałka.Więc parafik zrezygnowal z latanka i przylecial  do Lipowicy i przyszedł do mnie z pomocą.Sprytny jak wiewiórka wyłazil na cienkie drzewka i ściagnal glajta na grunt.A nie bylo wcale łatwo .Dobrze ,ze mialem piłkę w uprzeży .Najgorzej bylo zdjąc z tego szpikulca.Ale wspolnymi silami-tzn.Parafik z mniejszego drzewa sciągał żerdzią szmatę (oj omordowal sie co niemiara)a ja patrzylem.He,he>ja niestety nie dalem rady wyjśc bo byly za cienkie te drzewka do mojej wagi.Wreszcie się mu udało!Pierwsze ogledziny i okazalo sie jest rozerwany prawy stabil i trzy bryty podarte przy szwach na dlugości ok.60 cm w tym jeden przebity na wylot i zerwana jedna linka.Wtedy dotarl do nas Slawek i pomogl znieś sprzet do samochodu .Przy samochodzie czekał też na nas Tomek ze slowami otuchy.Spakowalismy sprzet i jazda do Dukli.  Ot i cala historia latania bez wyobrazni!  Na zakończenie tego wypracowania chcę BARDZO PODZIEKOWAC za okazaną pomoc przedewszystkim Parafikowi no i SŁawkowi !!!!!!! Tomkowi za slowa otuchy też dziekuję.Skrzydlo wyslałem do B.Korca i zobaczymy czy sie oplaci naprawić .Obecnie jestem w domu bo mnie grypsko dopadloi nie moglem sie wybrać na Dzialy aby chociaż popatrzeć!Dobrze ,ze są fajne fotki.

Na koniec prośba :.Chłopaki prosze o nie kometowanie mojego przypadku ,tylko przeczytać i pośmiać sie w duchu!!!!. Nie opisywalbym tego ale skoro Rychu  prosi....Dziekuje za uwagę i do zobaczenia w lepszych czasach.Pozdrawiam wszystkich


parazen
Dodano:2009-11-27
Zenek, podaj szczegóły zdarzenia
Rychu
Dodano:2009-11-26
Szkoda bo przegapiłem ten program.Fajnie gdyby bylo wiecej informacji o takich ciekawych programach w serwisie.Smile
parazen
Dodano:2009-11-26
Masz rację ,Bogowie sie denerwują i strącają z niebios nad Cergową.Wiem to na własnym przykladzie!(podarte skrzydlo )Pozdrawiam.
parazen
Dodano:2009-11-26

"Bogowie denerwują się jak przelatujecie w butach nad świątyniami, mówią strąćcie ich"...

Wink

Nastepny odcinek bedzie jak Prezes wysiada w locie z drugiego glajta na cergowej Wink

Dzieki za info o programie.


amigo
Dodano:2009-11-22
Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka