Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
25 V 2008r. - Skrzyczne - Nowe doświadczenie

W ostatnim roku – jak większość z nas – wiele się nauczyłem, jednak wyjazd na Skrzyczne (1.257m n.p.m.) uświadomił mi, że moim mankamentem jest lądowanie. Każdy chce latać, a nie lądować, ale i na ten etap przychodzi wreszcie czas, a dla własnego dobra trzeba go wykonać zdecydowanie lepiej niż krążenie w kominie, czy zwroty na żaglu, którego nieprawidłowe wykonanie grozi najczęściej utratą wysokości. Północno-zachodni wiatr spowodował, że startowaliśmy w kierunku Szczyrku. Startowisko (ok. 100m poniżej szczytu) bezpieczne, choć nie potwierdzały tego zachowania większości latających tego dnia paralotniarzy. Przygotowując się do startu obserwowaliśmy: frontsztala, zaplątane sterówki, klapy kończące się na krzakach lub uderzeniem kaskiem w kamienie. Nasza czwórka (Arek, W@cek, Michał i ja) radziliśmy sobie bezproblemowo. Lot w warunkach, jakie tego dnia panowały (podstawy chmur na 1.100m-1.300m n.p.m.) nie należał do łatwych. Pomijam już kwestię braku możliwości przejścia przez szczyt, czy też latania na żaglu wspomaganym dziwnymi termicznymi podnoszeniami i opadaniami, gdyż problemem przede wszystkim było ukształtowanie zbocza i brak przedpola (naprzeciwko stoi góra niewiele niższa niż Skrzyczne). Jakieś 200m poniżej startowiska znajduje się wypłaszczenie z I-wszą stacją kolejki linowej zakończone lasem. Utrata po starcie 50-70m wysokości zmusza do zakończenia poszukiwań „żagla” i nakazuje kierować się w stronę lądowiska w Szczyrku, z tego względu, że wokół las, strome zbocza i w zasadzie brak bezpiecznych lub jakichkolwiek (pomijając drzewa) miejsc do lądowania. Przejście przez ten odcinek nie oznacza jeszcze końca latania, gdyż termika nad miastem również pracuje, czego sam doświadczyłem kręcąc tam najpierw „0”, z których potem zrobiłem 500m wysokości, aby wpaść w chmurę. Następnie uszy, speed i po chwili znów widać świat, ale powrót w okolice szczytu nie był już możliwy. Lądowanie to już odrębna historia. Mnie osobiście przeszkadzał widok z góry, kiedy patrzyłem na zabudowania pod sobą i pojedyncze tylko pola do lądowania. Wyznaczona łąka nie była wcale taka mała, jednak 10m drzewa wokół niej znacznie ograniczały swobodę podejścia do lądowania i możliwości manewrowania. Jeśli dodać do tego fakt, iż wiejący na dole wiatr kręcił się w różnych kierunkach, a lądowisko jest pochylone prawie 20 stopni, to możecie sobie wyobrazić, że na błędy nie ma tam miejsca. Tu właśnie przydarzyły mi się wpadki (wynikające z braku koncepcji lądowania), które - choć niewiele brakowało - na szczęście zakończyły się bez negatywnych konsekwencji. Dostałem zatem lekcję, za którą nie musiałem zapłacić. Kilka zdjęć z wyjazdu na http://picasaweb.google.com/Tomasz2409/25V2008Skrzyczne. Nie ma wśród nich zdjęć z lotu, bo w tym dniu te kilkanaście sekund rozkojarzenia poświęconego na zrobienie zdjęcia skończyłoby się zapewne koniecznością lądowania. Walka o każdy metr trwała bowiem przez cały czas pobytu w powietrzu. A tak na marginesie nasze 2m radyjka sprawdzają się świetnie. Ze Skrzycznego rozmawialiśmy z ekipą latającą na Javorovym.
Tomek


Dodano: 2008-05-26

W zasadzie, to Tomek i W@cek powiedzieli wszystko co warto byłoby wiedzieć. Ze swojej strony chciałem tylko dodać, że góra ma potencjał i z tego co odczułem to złapanie kontaktu z termiką jest bezproblemowe. Mankamentem jest jednak lądowisko ...ale ... nikt nie powiedział przecież, że musimy tam własnie lądować :). Tak czy inaczej wiąże z tym miejscem pewne nadziej na lato.
Arek
Dodano:2008-05-27

A jak już pogadaliśmy z ekipą z "Jaworowego" to przestroiliśmy radyjka na inną częstotliwość bo wybuchajace co kilka sek. okrzyki w stylu "mam komin, leć do mnie, mam dwa metry a ja 3 itp. skutecznie zagłuszały nam wario". Na dodatek nie wiadomo czy to woła ktoś z naszych czy słyszymy Jaworowy :).

Musimy sobie chyba "wypracować"  nawyk nie gadania bez potrzeby bo to co czasem sie dzieje to prawdziwa masakra :), szczególnie jeżeli nie wiadomo kto do kogo mówi. Fajnie jest jeżeli ten który nadaje sie przedstawi i powie do kogo adresowana jest korespondencja w sytlu np. "Wacek do Arka -Wacek do Arka - podleć do mnie bo coś tam coś tam........"  wówczas reszta wie, że ich to nie dotyczy i nie koncentruje się niepotrzebnie na słuchaniu.

A odnośnie latania - no cóż, myślałem że Skrzyczne jest fajniejsze - nie jest :) szczególnie przy tym kierunku i tych podstawach nie dało się nic szczególnego zrobić. Ale przy ładnej pogodzie może być naprawdę rewelka.

Co do lądowiska - zawsze sie da gdzieś wylądować, ale ta łączka obok wyciągu przy ostrzejszych warunkach może być  dość trudna, szczególnie gdy się nie zna jej specyfiki (wiatr dolinowy na ladowisku jest zupełnie inny niż w górze - można sie lekko zdziwić), ale.......  można polecieć do Rzeszowa -tu jest kupa miejsca do siadania :) 

Misiek wrzucił parę fotek:  http://picasaweb.google.pl/xcmichal/SzczyrkPierwszeStarcie


W@cek
Dodano:2008-05-26
Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka