Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
28 V 2008r. – Cergowa, Mszana – Zielono mi, i nie tylko mi.

Pisząc ten tekst przypomniały mi się słowa Stefana V. – „drzewa nasz przyjaciel”. Czy, aby zawsze? Tuż przed południem wraz Sylwią dotarłem na Cergową, gdzie na startowisku przygotowywał się już Rysiek i Andrzej D. Ten pierwszy odpalał 2-krotnie, aż w końcu osiadł na wysokim zielonym drzewie po prawej stronie. Następny był Andrzej. To co zrobił przy starcie nie daje się w pełni opisać. To trzeba było zobaczyć. Z Sylwią nie wierzyliśmy, że wyszedł z tego cało. Po oderwaniu się od podłoża rzuciło go w kierunku drzew stojących po lewej stronie. Zahaczył stabilem o gałęzie zabierając ze sobą liście, ale glajt dalej leciał tyle, że … na drzewa. Wleciał niemalże centralnie w kolejne drzewo, zabrał kilka gałązek, które zaplątały się tuż nad taśmami, i … dalej leciał. To mocny komin, który wyrwał go do góry, uratował go przed drzewowaniem. Widząc co się dzieje pomyślałem w pierwszej chwili, że niezbyt wyszły im te starty, a ja muszę dochować większej staranności. Przygotowałem się i czekam na właściwy moment. Nareszcie jest. Ruszam. Glajt wstaje równo, biegnę, gdy odrywam się czuję, że skręcam samoistnie mocno w prawo. Nie mam szans na jakąkolwiek reakcję oprócz przyjęcia właściwej pozycji do kontaktu z drzewem i kończę w zieleninie osuwając się delikatnie po gałęziach leszczyny. Kilka minut wyplątywania się i ponownie jestem na startowisku. Zastanawiamy się wspólnie co się dzieje i dochodzimy do przekonania, że to wina kręcącego się w przedziale 300-45 stopni wiatru. Kolejne kilkadziesiąt minut oczekiwania na start utwierdza nas w tym przekonaniu. Nie ma choćby 30 sekund, w trakcie których wiatr wiałby tylko z jednego kierunku (kręci się niesamowicie, a my nie wiemy co jest tego przyczyną). Po godzinie oczekiwania w takich warunkach, przy wietrze około 5m/s i informacji od Arka, że jedzie z Rzeszowa w naszą stronę, decydujemy się za jego sugestią na przejazd na Mszanę. Tu startowisko jest łatwiejsze, a i mocniejszy wiatr nie przeszkadza. Na miejscu okazuje się, że wiatr także i tu szaleje kręcąc się z różnych kierunków (nawet W). Arek decyduje się wystartować. Pierwsza minuta to korrida, nawet nie wsiadł do uprzęży. Odechciało nam się latać. Po opanowaniu sytuacji nabiera wysokości i stoi na speedzie. Polatał tak chwilę na przedpolu, ale light-owo to nie wyglądało. Potem jeszcze Sylwia, która nie miała sił schodzić z krawężnika, zdecydowała się na zlot, do którego start – z przyczyn tego dnia nam nie obcych - nie był wolny od problemów. Nie sądźcie, że mieliśmy tylko złe doświadczenia. Witek R. i Marcin, którzy wystartowali przed 11.00, a także Andrzej D., który po wyjściu z opresji na starcie ochłonął, polatali dłuższy czas na przedpolu. A klasę tego dnia pokazał Łukasz, który jakieś 1,5 godziny latał z Witkiem i Marcinem, a po podniesieniu się podstaw na 500m nad start odpalił na przelot i … (c.d.n. nam nadzieję w relacji Łukasza). Kilka zdjęć z wyjazdu na: http://picasaweb.google.pl/Tomasz2409/28V2008CergowaMszana
Tomek


Dodano: 2008-05-29

Wyjazd udany, szkoda tylko, że warunki były tak ostre, bo może udałoby mi się gdzieś pofrunąć, kupiłem nawet wczoraj po drodze korony słowackie, ale polatałem trochę (1h) nad i przed górką max 477 nad start. Latanie dość męczące głównie z przyczyny częstego wyciskania spida, aż mnie kolano rozbolało. Lądowanie  po przebiciu się na spidzie nad łąki na odpuszczonych sterówkach prawie w miejscu.

No i udekorowany zielonymi gałązkami glajt wyglądał chyba całkiem zielono-świątecznie 


Andrzej
Dodano:2008-05-29

Faktycznie jak startowaliście odkryła sie duża część nieba na przedpolu i przez startowisko przechodziły niezłe szpile. Nad granią było dość turbulentnie, co chwilę +3 -3. Myślę że to one narobiły zamieszania w powietrzu i na startowisku kręciło wiatrem na wszystkie strony. Dodatkowo górą wiatr się wzmógł i odkręcił na północ.

 


Piach
Dodano:2008-05-29

Osobiście uważam, że z każdego wyjazdu można wyciągnąć naprawdę wiele dobrego. Może i na latanie warunków szczególnych nie było ale ... no właśnie była okazja powalczyć nieco w powietrzu, sprawdzić swoje zachowania na turbulencje, złapać kilka klap co zdecydowanie podnosi wartość w swoich oczach jako władcy przestworzy, itp.Wink. To oczywiście żart poza tym, że warto myśleć pozytywnie.

Tak na poważnie, to faktycznie warunki były cieżkie. Wiatr odwrócił się na północny zachód i było trudno. Szkawliste podmuchypourywanych kominów zdecydowanie zniechęcały do długiego przesiadywania w powietrzu prąc pod wiatr. Tak czy inaczej myślę, że było fajnie. Zawsze mi fajnie jak spotykam kolegów i koleżanki "w temacie", ... których oczywiście serdecznie w tm miejscu pozdrawiam.


Arek
Dodano:2008-05-29
Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka