Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
15-06-2008 Czarna Kopa, Altocumulus stratiformis i 10 Praw Prezesa

Witam, Kolejny udany wyjazd obfitujący w latanie oraz pełen emocji (niekoniecznie związanych z lataniem). Przy okazji okazało się że piąty bieg w Vitarce wrzuca się na polecenie Prezesa :)
Zbig


Dodano: 2008-06-16

Piotrek wymyślił następne (ma teraz czas to myśli)

Jak Prezes mówi że kręgosłup jest cały -  to musi być cały !!!


W@cek
Dodano:2008-06-25

A ja zapraszam na fotki z Grzywackiej, Zającówki i oczywiście z Cernej Hory

http://picasaweb.google.pl/xcmichal

 

Album: W poszukiwaniu waruna :)

  


Misiek W
Dodano:2008-06-16
Wszyscy hepi tylko oczywiście ja pokrzywdzona bo jak zwykle brakło dla mnie miejsca,nawet bagażnik na dachu był zarezerwowanyUndecided.Mężulek sie bawi a mi tylko pozostaje sucha tęsknotaCry,no ale cóz takie jest życie sympatykaLaughing
Basia
Dodano:2008-06-16
No i jeszcze sprostowanie do ostatniego zdania - nie nalatuje na Łukasza, tylko bronię swojej osoby - w końcu tez mogłem sie spakować i zjechać.  No ale reszta wynikła przez radio - i mam nadzieję nie jestem winny tego co sie zdażyło. Myślę że wina jest po obu stronach - ale to moje zdanie.
grigorij
Dodano:2008-06-16

Fajne latanko i wreszcie wszyscy razem w powietrzu, termika była i to nawet z jednym kominem wyskrobałem się do podstawy. Do południa podstawy na 1500 po południu na 1900 ale szału nie było, do przelotów dzień sie nie nadawał - za mało słońca.

Prezes został oficjalnie ochrzszczony :)

Na przyszłość proponuję się nie spóźniać do wyjazdu na górę, a jeżeli nie da rady to przedzwonić wcześniej na którą godzinę się będzie  - pozwoli to zaplanować kurs Vitarką i uchronić od niepotrzebnych niesnasków. Ktoś kto jest rozłożony z glajtem na startowisku i jest proszony żeby sie poskładać i zjechać po jedna osobę może się nieźle wkur............. - bez urazy.


grigorij
Dodano:2008-06-16

Osoba Prezesa również pomocna jest w przypadku, kiedy kierowca zbyt długo upaja się tykaniem kierunkowskazu.

Wyjazd super. Pogoda nie zwiastowała takiej rozpusty jak w Niedzielę. Spokojne warunki i powietrzne wycieczki tu i ówdzie po Kopie. Dużo śmiechu. No i Termika co niby miałoby jej nie być a jednak była.

A teraz w telegraficznym skrócie:

Wyjazd ze wszechmiar udany a to z kilku powodów. Parcie na latanie okrutne, bo trzytygodniowa karencja dawała już znaki o sobie. Pogoda mimo wcześniejszych wskazań na meteo powiedzmy z przybliżeniem „dość, dość”. Wszystko to nie pozostawiało dużego marginesu by zaraz po przybyciu na Kopę z mety nie uderzyć na startowisko. A tam … „wide wide open” … ale zakitowane niestety altocuulusem ‘em. Nadzieje jednak płonne kiełkowały w głowach rządnych przygód uczestników wyprawy w osobach: Zbyszek, Piotrek, Grzesiek, Arek, oraz Wacek, Misiek i Harcerz. Później dołączyli jeszcze Piachu wraz z Kaludią i Andrzejem.

Ci to śmiałkowie w przypływie emocji nie szczędząc sił i zapału śmigali swymi latającymi konstrukcjami tnąc ze świstem powietrze nad Cerną Kopą. Przeskakiwali spod jednego niemrawego cumulusa pod drugi (nota bene skąd się te cumulusy wzięły ? – wolę nie pytać). Tak ubawieni po pachy co raz to odchodzili na przedpole kusząc naturę i wystawiając na próbę swoje umiejętności. O dziwo niemal zawsze udawało się wrócić z powrotem by zebrać nieco wysokości na dalsze zabawy. W dwóch słowach. Ubaw po pachy. Dużo radości. … ot taka niedzielna przygoda.
Arek


Dodano:2008-06-16
Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka