Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
29.06 - ¯ar - rekonesans, ... bo cóż można powiedzieć więcej ?

Wyjazd 29. ... cóż taki sobie. Plany ? ... zmieniały się z godziny na godzinę. Była mowa o Slubicy, później o ¦nieżnicy, przeplótł się Ciecień, potem Skrzyczne i padło ostatecznie na ¯ar. Wyruszyliśmy w składzie: Wacek, Grzesiek, Harcerz i ja. Na miejscu w roli zawodników Ligi Paralotniowej wystąpili Misiek, Julka i Grzybu. Dojechaliśmy ok 11-tej i nie czekając kupiliśmy bilet na górę i wyjechaliśmy. Na starcie mnóstwo turystów i rzecz jasna braci paralotniowej. Warunki ... zaciągnięte niebo niweczące plany na "coś więcej". Czekanie. Czekanie ... później czekanie ... zwiedzanie ... czekanie. Niebo z lekka się przejaśniło i kilka skrzydeł ujrzało światło dzienne. Kilka wzbiło się też w powietrze lecz bez rewelacji. Praktyka mówi: jesteś nowy na górce, czekaj i patrz na aborygenów. Cóż było robić, Czekaliśmy i patrzyliśmy. niebo znów się zaciągnęło. Tym razem na dłużej. Znów czekanie. Ok. 15 tej coś się przejaśniło ale także bez rewelacji i skrzydła zaczęły jedno po drugim oddawać honorowe zloty na lądowisko. Kilkakrotnie zmienialiśmy miejsce startu bo warunki ... nie były dobre i drwiły z nas w żywe oczy. W końcu start Miśka i za chwilę informacja - jestem na dole. Przeszliśmy kolejny raz na inne startowisko (dobrze że są blisko siebie) mój start - kiepski. Wracam na start. Drugi start dobiegam, robię dobre wraźnie.
Dusi, nie mam specjalnie wyjścia co robić dalej. Drzewa na przedpolu
... drzewa ! - szybka decyzja o ratunku
?
... jakimś cudownym,
... nie wiem ...
przed oczami to co z Piotrem
i obietnica że wrócę cało
skręcam w prawo ...
... przyspieszam ... ??? ....
... drzewa z prawej, i teraz już z lewej,
przeciągam prawą stronę ...
... zadziałało. Jest ... helikopter
... w miejscu i w obrocie ląduję na ziemi.
jedna myśl ... Ania będzie zadowolona. NIC MI SIę NIE STAŁO :). ¦mieję się do siebie :) Z góry słyszę głosy ... żyjesz ? ... TAK ¯YJę - echo dudni po lesie. Super, nawet nieźle wyszło. Skrzydło dokręcając poskładało się ładnie z krzakach. Wracam na górę. Kolejny start. Wacek pierwszy, przechodzi, później ja i Grzesiek. Walczymy o każde noszenie. Mało go wkoło nas. Ciasne zakręty wymuszone wąskimi noszeniami, czasem do góry czasem w dół. Warunki nie na latanie. Mało wygrzane powietrze nie chce się zdecydować. Dalej w stronę lądowiska, po drodze łapię jeszcze jakiś bąbel, próbuję dokręcić. Przez głowę przelatuje mi spiralka nad lądowiskiem ... jednak nie. Jedną atrakcję już miałem. Decyduję się na przeskok nad pobliską Jaworzynkę zwabiony Ellusem na żaglu termicznym. Przeskok się udaje. Chwilę jeszcze próbuję łapać resztki tego podtrzymującego żagla ale al mojej Synergy zbyt mało miejsca i za nisko. Ciasne zakręty obok lasu ... prawie czuję trawę pod protektorem. Kilka zwitek i ląduję (z klapą :), ale ) bezpiecznie. Chłopaki też wylądowali.

Jak podsumować ten dzień ? Cóż poza osobistymi doznaniami to w zasadzie najdroższy jak dotąd zlot w tym sezonie. Poza tym, ponieważ jestem optymistą, nie żałuję go z kilku względów. Byliśmy na nowym miejscu, co ważne bo niedługa tam będziemy na dłużej, zobaczyliśmy coś nowego no i ... znów byliśmy w powietrzu. Niedługo, ale ... przecież w lataniu tak naprawdę liczy się latanie. Prawda Grześku ? ;)

A to zdjęcia: Galeria Grześka | Galeria Arka
Arek


Dodano: 2008-06-30

I to mi się podoba. Fakt, że w przeliczeniu na minute lotu był to najdroższy chyba wyjazd w tym roku ale........  zobaczyliśmy nowe miejsce (do którego juz za cholere nie pojedziemy), nowe wrażenia też były (np. czy startując w strone jeziora da sie dolecieć do lotniska). Spotkaliśmy fajnych ludzi, zobaczyliśmy że jeziora mogą być nie tylko w dolinach ale nawet jak ktoś sie uprze to go sobie na szczycie góry upier.... . Szkoda tylko że jak już budowali to jezioro to drzew na startowisku nie wycięli ale to szczegół.

A co do długości - zawsze twierdziłem, że  ważniejsza od długości jest technika (lotu oczywiście)

Ps. ale najlepsze było jak zaraz po wyjeżdzie z Rzeszowa otrzymaliśmy tel. od Piotra - "dokąd dziś jedziemy" Coś mi sie wydaj, że on długo w domu spokojnie nie wytrzyma. Wracaj Piotrze do zdrowia bo nie ma kto "na zajaca" startować!!! :) 


W@cek
Dodano:2008-06-30
Yell Tragedia Tragedia i jeszcze raz Tragedia - mam nadzieję, że jak będziemy na urlopie w Żywcu to uda się jakiś przelot z tej TęPEJ góry zrobić. Laughing
grigorij
Dodano:2008-06-30
Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka