Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
Wakacje nad Jeziorem ¯ywieckim.

Po tygodniu pogody pod psem, gdzie zaliczyliśmy większość muzeum i atrakcji pod dachem wreszcie wyjrzało słonko. W Niedzielę 27 lipca odpaliliśmy ze Skrzycznego i po szybkim wykręceniu podstawy polecieliśmy z wiatrem – ja padłem na końcu doliny i lądowałem z sercem w gardle wśród starych chałup, Arek po walce z wiatrem ląduje na misia po drodze na Malinkę, a Zbyszek poleciał na Słowację i wrócił się do Wisły po komunikacie drzewowania.

Dzień 28.07.2008 znowu na Skrzycznym, podkręcamy podstawy raz za razem, nagle Prezes znika i lecimy dwoma kursami. Zbyszek ląduje w okolicy Cadcy, a ja padam nieco dalej za Turzovką, Arek obrał kurs na Jaworowy i ląduje obok autostrady. W rezultacie robimy prawie równy wynik: Zbyszek 42 km, Arek 46 km, Grzesiek 49 km. To był piękny dzień na przeloty, padły odległości 180 km – powrót kilkoma autobusami i koleją.

Dzień 29.07.2008 wieje północ więc Skrzyczne – wreszcie start z lepszego startowiska. Wykręcamy komin i wspólnie lecimy w kierunku południowym, lecąc we trójkę współpracujemy szukając kominów, czekając na siebie i przeskakując z chmurki na chmurkę. Czasami warto poczekać pod rozbudowana chmurą na kolejną budującą się niż walić ślepo na przedpole. Dolatując do granicy ze Słowacja Arek wpada w duszenie i kończy lot na 32 kilometrze, dalej lecimy ze Zbyszkiem mijając malownicze jezioro i zaporę w Nowej Bystrycy. Za zaporą wyrastające pionowo skaliste góry „Mala Fatra” i tutaj pech pęcherz który był napięty od dłuższego czasu stwierdza, że już pora. Pomimo usilnych starań wysikania się w powietrzu – ląduję za górami w miejscowości Martin z rezultatem 68km. Zbyszek leci kilkadziesiąt kilometrów dalej do m. Turciańskie Teplice i osiąga najlepszy wynik 97 km. Gdyby nie mój pęcherz na pewno przelot byłby ponad 100.
grigorij


Dodano: 2008-07-30

31.07.2008 Ciężko było sie zdecydować na wyjazd z powodu zalegalącego na niebie altusa.Po godzinie 11:00 przejaśniło się i decyzja padła na pobliski Żar. Po wyjeździe na górę okazało się że nie ma prawie żadnych paralotniarzy tylko szkoła (II etap). Walą zloty na dół aż miło. Po chwili czekania wspólnie zdecydowaliśmy, że dwóch odpali a jeden poczeka na wypadek zlotu na dół (startowisko północne - trzeba objeżdzać kilkanaście km na lądowisko.) Zbyszek z Arkiem książkowo odpalili w momecie ciszy i zaraz natrafili na komin. Po kilkudziesięciu minutach Zbyszek miał podstawę a Arek był nieco niżej - to mnie zmotywowało do szybkiego startu. Tym czasem Arek dopadł komin który wykręcił razem z kilkoma szybowcami i odbił w kierunku ośrodka na którym bazowaliśmy. Po kilku kominach dokręciłem do Zbyszka i razem dokręcilismy podstawę. Decyzja podjęcia przelotu padła w kierunku Skrzycznego, ale nie po prostej tylko północnymi graniami tak aby wyłapywać budujące sie chmurki które tworzyły się przed linią gór. W tym czasie Arek wylądował za ośrodkiem "Neptun". Zbyszek mająć podstawę wcześniej odszedł prze de mnie kilka km - tak więc każdy z nas leciał osobno informując o ewentualnych noszeniach. Leciałem spokojnie tracąc niewiele i wykręcając minimalene noszonka do podstawy. Takim sposobem dotarłem nad Skrzyczne mając wysokość ok. 200m nad granią. Kilka skrzydeł próbowało wykręcić noszenia ale zbytnio się im to nie udawało, Zbyszek dokręcił do mojej wysokości i razem odpaliliśmy na przedpole mając nadzieję na zamknięcie trójkąta. Niestety późna godzina spowodowała zanik CU i pozostał nam szlak zerek którymi dotarliśmy do miejscowości Puścina obok Żywca. Nie udało sie zamknąć trójkąta ale nie z naszego powodu - w rezultacie Zbyszek 34 i ja 35km. To był lot z którego wyniosłem sporo nauki o budowaniu się CU. 

Zdjecia już wkrótce w galeri.


grigorij
Dodano:2008-08-01
Teraz latam z pampersem mojego syna - ale problem jest z wysikaniem sie w pozycji siedzącej a nie z pojemniczkiem na mocz Laughing. Jakby nie było trzeba poćwiczyć sikanie na siedząco.
grigorij
Dodano:2008-08-01
Albo resekcja pęcherza przed lotem-słyszałem,że później mozna doszyć!!!!! A tak na poważnie, to moje gratulacje!
Relax
Dodano:2008-07-31

gratulacje!!

ps. Grześku nastepnym razem albo : a. przed- opróżnij wszystkie zwieracze ;] b. wal śmiało w uprząż ;] c. prezerwatywa, wygodny pampers, cewnik itp ;] pzdr


julka
Dodano:2008-07-30
Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka