Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
2008-08-30,31 Mój pierwszy raz na Skrzycznem

Na stronie padła propozycja wyjazdu na zakończenie wakacji. Zbychu zaproponował, że może zabrać ekipę swoim nowym wypasionym bolidem. Dzięki Zbychu, że mnie przekonałeś na ten wypad. Początkowo mieliśmy jechać teamem, jednak niestety chłopakom coś wypadło (Tomek od dziś masz ksywkę Meteo albo Kret ;) i pojechaliśmy w składzie: Julka, Grzybek, Harcerz, Zbychu i ja. Prognozy sprawdzone, zapowiada się super latanie na niedzielę. Po drodze Harcerz wypatrzył latającego psa, z łańcuchem. Skoro już psy odrywa od budy to latanie gwarantowane. Na miejsce zajechaliśmy po 10, spotkaliśmy się z W@ckiem i Krzyśkiem oraz ich lepszymi połówkami, potem załatwienie noclegów u Krzyśka w Beskid Paragliding (super miejscówka, zaraz przy stacji wyciągu) i wyjazd na górkę. Niebo nie wyglądało zachęcająco, spore zachmurzenie i tyko gdzieniegdzie prześwity, ale w końcu nie przyjechaliśmy tu dla przyjemności. Na startowisku kilka glajtów, jednak piloci niezbyt chętni do odpalania. W powietrzu kręci tylko jakaś żyletka i pokazuje jak się lata. Odpalamy kolejno Harcerz, ja i Zbychu. Jest latanie!! Daje się nawet kręcić kominy. Niestety podstawy są bardzo nisko i zostaje tylko latanko nad górką, ale i tak jest super. W radiu słyszymy W@cka i Krzyśka. Latają na ¯arze. Po około godzince lądujemy zadowoleni. Dziś wszyscy fajnie polatali. Wieczorkiem ognisko, połączone z kawalerskim Harcerza. Towarzystwo doborowe i roześmiane. Nie spodziewaliśmy się że dziś będzie tak fajnie. Przed spaniem patrzymy jeszcze w rozgwieżdżone niebo, jutro będzie super. Rano śniadanko i jazda na górę. Niestety prognozy nie sprawdziły się i zamiast E wieje SW. Górka znów nas miło zaskoczyła. Okazuje się, że i na ten kierunek jest startowisko. Na kaskadzie odbywa się odprawa przed Pucharem Beskidów. Z naszego startowiska odpalają dwaj piloci i pokazują że wszystko ładnie funguje i da się latać. Odpalam w ostatnich podmuchach wiatru i za chwilkę dopadam komin. Szału ni ma. Noszenia bez rewelacji i wąskie, ale są. Zbychu musi czekać na jakiś podmuch bo startowisko jest z lekka hardcorowe (strome i pełno kamieni) i bez wiatru ciężko wystartować. Wykręcam się ile fabryka dała i odpalam na przelot za zawodnikami. Po drodze szanuję wszystkie noszenia i kółkuję nawet 0,5 0,nic i dzięki temu jakoś udaje się nie paść. Noszeń mało, przed sobą nie mam żadnej chmurki, wysokość topnieje. Decyduję się na powrót. Udaje się doskoczyć do jakiejś grani ale jest już bardzo nisko. Rzeźbię, rzeźbię i w końcu jest. W pierdach udaje się odrobić wysokość i znów uderzam na Skrzyczne. W powietrzu jest już Zbychu i cała chmara zawodników. Noszenia są wszędzie nad Skrzyczniakiem. Spora grupa pilotów kręci porządny komin nad startem. Dołączam do nich i po raz pierwszy udaje mi się przebić przez inwersję. Latanie ponad chmurami. Szkoda że nie miałem aparatu. Potem latamy ze Zbychem próbując gdzieś się wybrać, ale dalej już ciężko o noszenia. Jeszcze musimy się dużo nauczyć żeby robić przeloty w takich warunkach. Zbychu Zauważył, że zgubił palmtopa. Pech. Ale jest jeszcze nadzieja, że odnajdzie go na startowisku. Pierwszy raz słyszę od Zbycha „Piachu ja ląduję, mam już dość”. Dla mnie szok, ale sam też odczuwam wszystkie tasiemki uprzęży na plecach. Lekka regulacja w locie i dalej jazda. Zbychu już na ziemi, składa glajta i jedzie na górę szukać palmtopa. Ja dokręcam się jeszcze troszkę i ląduję na szczycie żeby dotrzymać mu towarzystwa. Po kilkunastu minutach w radiu słyszę okrzyk radości „ZNALAZŁEM”. Dołącza Zbychu i próbujemy startować. Nie jest fajnie bo podwiewa w plecy. Pierwszy start spalony, ale przy drugim drę zelówki jak Ben Jonson i jakoś się udaje. Lądujemy ma Kajmówce i zadowoleni pakujemy manatki. Na Skrzycznem latałem pierwszy raz i jestem pod wielkim wrażeniem. Górka ma ogromny potencjał (nie bez powodu mówi się o niej mekka paralotniarstwa w Polsce). Startowiska na różne kierunki i te widoki... Z całą pewnością jeszcze tam wrócę. Pozdrawiam wszystkich uczestników wyjazdu. PS. Harcerz trzymaj się za 2 tygodnie ;)
Piach


Dodano: 2008-09-01

świetny wyjazd -dzieki i do miłego :)

kilka fot:

http://picasaweb.google.com/xcgawel/31082008IIEdycjaPucharuBeskidW

ps.W@cku co Ty gadaaasz ;pp (tu odpowiedni akcent) ;p

Pozdrowienia 

Grzybki

 

 


julka
Dodano:2008-09-01

Zawsze mówiłem, "że po co jechać np. do Szczyrku jak  jest parę górek bliżej". Po ostatnim wyjeżdzie coraz bardziej jednak skłaniam się ku opcji, że lepiej pojechać raz a dobrze dalej niż klepać kilometry tu w okolicy, często bez większego skutku. Jak dla mnie, to dwa wyjazdy np. na Bezmiech to prawie tyle samo przejechanych km co jeden wyjazd na Skrzyczne. Oczywiście, wyjazd na jeden dzien jest problematyczny ale na dwa dni w pełni sie opłaca. I nawet jak nie trafi sie warun to nawet  walnięcie zlota jest przyjemne, bo kolejką za kilkanaście minut jesteś ponownie na górze. (na Cergową dwa razy w ciągu jednego dnia nie wyjde :))

Tak więc reasumując - kiedy jedziemy znowu???

ps. Co ty Piachu mówisz :) 


W@cek
Dodano:2008-09-01

Moja ocena prognoz pogody dokonywana była przez pryzmat wyjazdu rodzinnego z dziećmi, a sobota nie wyglądała zbyt zachęcająco. Stąd decyzja - wcale nie taka łatwa - o zmianie planów. No cóż też wolałbym polatać z Wami, a nie "leżeć z piwem przed telewizorem", ale z oczywistych wzgledów nie zawsze jest to możliwe.  Myślałem, że w niedzielę sobie to odbiję, ale rewelacji na Cergowej to nie było.


Tomek
Dodano:2008-09-01
No cóż, jak widać w Polsce też można fajnie polatać i przy okazji poznać najlepszych z najlepszych Wink
Zbig
Dodano:2008-09-01
Smile Supcior
grigorij
Dodano:2008-09-01
Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka