Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
26 III 2009r. – Działy – Czekanie na zająca

Dziesięciu - co by tu nie powiedzieć - twardych facetów (a wśród nich oczywiście i ja) prawie 2 godziny spędziło na startowisku w oczekiwaniu na to, aż znajdzie się śmiałek, który spenetruje powietrze i pokaże „co w trawie piszczy”. Wreszcie około 13.00 odpalił Michał, który wychodząc na przedpole szybko utopił co zmusiło go do lądowania, ale za nim poszło już jak z automatu. Starty jeden po drugim i w powietrzu się zaroiło od kolorowych skrzydeł. Warunki pozwalały na fajną zabawę od masztu do masztu, ale też i na przedpolu. Co chwilę odrywały się szpile lub bąble z noszeniami 2-3m/s, które co niektórzy kręcili, ale wyjście kilkaset metrów nad start było raczej trudne. Zaprzeczył temu Michał, który po raz drugi wystartował i trafił po wschodniej stronie komin wychodząc z nim pewnie 500m (a po trasie już 900m) nad start. Z tego pułapu już łatwiej podjąć decyzję o przelocie, który, jak się później okazało, skończył się w okolicach Niebylca. Wracając do wątku Witek lecący wyżej przede mną doleciał na końcówkę tego komina, który już nie wyrywał w górę, a ja widząc co się dzieje wróciłem się zostawiając marzenia o wyższych lotach na później. Ten rajd przypłaciłem chwilą duszenia i po bezskutecznym poszukiwaniu noszeń musiałem lądować. Zebrałem glajta w pieczarkę i szybko wyruszyłem na startowisko. Z uwagi na to, że słabiej wiało wyszedłem na samą górę, ale nagłe podmuchy wiatru obróciły glajta i zaplątały sterówkę. Próby rozplątania na wietrznym już stoku zakończyły się jeszcze większym poplątaniem. Nie przesadzając po kilkudziesięciu minutach zmuszony byłem rozplątać się na zawietrznej, gdzie pomógł mi Piotrek L. za co mu jeszcze raz dziękuję. Jak widać po 2-miesięcznej przerwie nie obudziłem się jeszcze z zimowego snu, ale mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej. Późna godzina, wzmagający się wiatr i zdenerwowanie zmusiły mnie do powrotu do domu. W trakcie pakowania się przyjechały kolejne osoby (w sumie tego dnia było nas chyba 15) i rozpoczynały swoją zabawę. Zdjęcia - Działy
Tomek


Dodano: 2009-03-27

Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka