Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
Perfectfly Cup 2009

Po pierwszym tasku w Niedzielę, jako team: Jacek Szost
Grzegorz Wawrzkiewicz
Łukasz Piasecki
Zbigniew Kawa
zajęlibyśmy dobre miejsce niestety Jacek i Grzesiek za wcześnie opuścili okno startowe i zaliczono tylko 9 km.
Zbig


Dodano: 2009-04-20

Ale nam przysłodziłeś Jacku, Tobie też szło nie najgorzej. Co do myślenia na zawodach to masz rację, trzeba myśleć szybko i sprawnie bo inaczej zostaje się samemu nad górką a wtedy jest już gorzej. Trafiają się też sytuacje ekstremalne, jak koleś z Ukrainy krążący w kominie ale w drugą stronę mało nie staranował Piacha jest nagranie na kamerze :) W sumie polatać się dało i Taska ukończyć też, ale bawiąc się w zawodach i licząc na jakieś wyższe miejsca np: w pierwszej 10-tce trzeba mieć skrzydło z wyższej półki. Dopóki lecisz blisko liderów jest ok. ale gdy wdepną speeda zostajesz sam jak Sierotka Marysia.
grigorij
Dodano:2009-04-29
koledzy z TEAMU już pisali, teraz kilka słów ode mnie. Po pierwsze podziwiam Zbycha, Grześka i Piacha za to jak latają!!!Bez żadnej sciemy ale widać gołym a tym bardziej ubranym okiem, że po prostu maja chłopy talent, próbowałem im dorównac ale raczej kiepsko mi to wychodziło... Kolejna uwaga jest taka: tam gdzie trzeba lecieć na zawodach w "normalnym" lataniu nie zawsze zapuscilibysmy sie. Wniosek latanie na zawodach wymaga od pilota troche wiecej miż tylko panowania nad glajtem, trzeba dolożyc odrobine odwagi i garstke myslenia... Ostatnia myśl jest taka(przeczy po części temu co wyżej napisałem) jeśli juz rzucamy sie w jakieś dziwne miejsce trzeba przewidzieć, czy można je bezpiecznie opuścić. Mój ostani task zakończył sie potężnym glebowaniem. Wiewiórki czy jakieś inne susły pewnie przez rok jeszcze nie będa sie reprodukowały;-))) na szczęście u mnie poza kacem moralnym i bólem spodniej części ciała innych strat nie ma. Acha w przyszłym roku będzie lepiej!!!
blackjack
Dodano:2009-04-28
Po tygodniu latania każdy straciłby kontakt z rzeczywistością. Piątek czy sobota dzień jak codzień, byle lotny.
Tomek
Dodano:2009-04-26
Małe sprostowanie, Task 4 oczywiście odbył się w Sobotę.
Zbig
Dodano:2009-04-26
Piątek, task 4, Czarna Kopa, Poloma, Stara Lubowna, Plavnica, Stara Lubovna, Plavnica
Startujemy i bez problemu wykręcamy się, jednakże mimo wyśmienitej pogody nie dało się wykręcić ponad 1800, termika bezchmurna. Przed otwarciem okna robię rekonesans w powietrzu i lecę granią do wysokości Polomy, jest dobrze a do otwarcia jeszcze 15 minut, wracam na Czarną Kopę wykręcam 1700 i mając 15s do otwarcia okna i 150m do cylindra kieruję się na 1 punkt, cylinder opuszczam 2s po otwarciu okna, lecę na koniec grani, następnie kieruję się na punkt, 150 przed cylindrem wpadam w komin i zaliczam punkt w noszeniu, następnie wykręcam ok 1500 kierując się na Czarną Kopę, następnie dołączam do pierwszej grupy i nabieram wysokości do 1700, wszyscy odpalają na Starą Lubowną, ja zdecydowałem się poczekać na pozostałych członków Teamu i przy okazji jeszcze się podkręcić. Niestety spadłem do 1200 i już nic mi się nie udało złapać. Z tą wysokością poleciałem na Sambron i nic tam nie znajdując tam siadłem po dobnie jak reszta teamu.
Zbig
Dodano:2009-04-25
Czwartek, task się nie odbył, natomiast my pojechaliśmy na Czarną Kopę i całkiem przyjemnie sobie polataliśmy.
Piątek, task nr 4 wystartował, niestety w trakcie okazało się że wiatr się wzmocnił i po zakończeniu został anulowany ponieważ 15 pilotów w ogóle nie odstrtowało z powodu silnego wiatru. Ja tuż po starcie stwierdziłem że warunki nie nadają się do wykonywania tasku, więc wraz z Łukaszem lataliśmy sobie ponad 1,5 h nad doliną i przy każdej próbie podejścia do lądowania okazywało się że trafia się komin i żal było go nie wykręcić, w końcu trzeba było lądować a w trakcie podejścia przepruliśmy na wprost przez kilka kominów. Warunki do przelotów były rewelacyjne, czego potwierdzeniem są przeloty na xcc, niemniej trzeba mieć sporo odwagi aby w takich warunkach gdziekolwiek lecieć, zwłaszcza że przy lądowaniu na dużym otwartym terenie przy podejściu do lądowania miałem 5 km na wstecznym, co spowodowało małe rodeo po lądowaniu.
Zbig
Dodano:2009-04-25
Ambitny task. Chłopaki wysoko postawili zawodnikom poprzeczkę. Tylko nie mówcie, że ktoś to zaliczył w całości.
Tomek
Dodano:2009-04-22
środa, task nr3, jedziemy na Czarną Kopę ma być dobrze, słaby wiatr z SE. Prognozy się sprawdziły i ustalono task Czarna Kopa, Poloma, Stara Lubowna, Vysne Ruzbachy, Podolenec, Plavec, Plavnica. Niestety dla sporej części pilotów pierwszy punkt był nie do przeskoczenia, między innymi Grzesiek i Łukasz padli tuż po jego zaliczeniu. Ja po 2 próbach i zwaleniu całej czaszy szczęśliwie zaliczyłem go i wróciłem na Czarną Kopę. Dalej poleciałem na Siminy i po wykręceniu się pod chmurką uderzyłem dalej, po drodze złapałem jeszcze 2 noszenia i szczęśliwie lądowałem w Starej Lubownej nie zaliczywszy niestety 2 punktu. Jutro pewnie będzie padać więc czeka nas jednoniowy odpoczynek.
Zbig
Dodano:2009-04-22
relacja Piacha i Grześka: Początek tak jak pisał Zbychu. W sumie to zrobilibyśmy lepszy wynik ale trzeba było czekać na Wójka ;) Wielkie dzięki dla Marcina Kalamata za wsparcie duchowe przez radio. Bez tego siadłbym w Sabinowie. W locie prawie o zawał serca przyprawił nas wielki huk. Myśleliśmy że to eksplodowały nasze glajty. Odczuwaliśmy tąpnięcie i wibracja na sterówach. Okazało się, że to samolot wojskowy przekraczał barierę dźwięku. Dzień super udany, razem z Grześkiem zaliczyliśmy metę. Nie dość, że meta to jeszcze okazało się, że tylko my na dhv2 :). Właśnie sie zbieram na Czarną kopę. Dziś ma być jeszcze lepiej.
Piach&Greg
Dodano:2009-04-22
Wtorek dzień 3 zawodów, zbiórka o godz. 8:30, następnie informacja że poranny breefing przesunięty na 10:30 kiedy to dotrze Peter na Kohuta gdzie prawdopodobnie dzisiaj będziemy latać, o 10:30 przesunięcie decyzji o wyjeździe na 11:00. O 11:0o decyzja, jedziemy na Kohuta. Po przyjeździe okazuje się że wiatr się wzmocnił i wieje ok 10 m/s w porywach. Jeden glajt na zwiadach lata przy górce, kto chce się szpei i idzie polatać. Oczywiście jako pierwszy startuję ja za mną Grzegorz, Łukasz. Ja po 15 minutach odpuszczam i ląduje na startowisku, Łukasz nie załapał się i ląduje w dupie po czym robi dość ostre podejście na startowisko, Grzegorz nie odpuszcza i lata nadal. W miedzyczasie organizowany jest breefing na którym dowiadujemy się o planowanym tasku oraz tym że czekamy do 15 aż wiatr osłabnie. O 14:00 decyzja że start otwarty od 15:30 a okno otwarte od 15:00. Mamy do zrobienia Sabinow-Mardunię-Sabinow-Drenica-Mardunia i lądowanie na Kohucie. Startuje glajt po glajcie, wszyscy wchodzą na żagiel i następnie po grani lecą do Sabinowa, po chwili zaliczony pierwszy punkt, później powrót na Mardunię, w powietrzu wieje mocno ale dajemy radę, trochę na powrocie z Marduni trzeba ciskać speeda ale jakoś wszystkim udaje się dolecieć spowrotem do Sabinowa, no i chwila prawdy wykręcamy się ile kto może, ja ok. 1400 npm Łukasz i Grzesiek ok 200 m wyżej i lecimy zaliczyć Sabinow oraz Drenicę. Przy Drenicy dusi niemiłosiernie, ale cisnę ile się da speeda żeby dolecieć do okręgu, na ostatnich metrach dostję połówę i w tym samym momęcie zaliczam punkt. Korzystając z klapy zrobię zakręt o 180 i lecę spowrotem z wiatrem, niestety nie znajduję żadnego porządnego noszenia i ląduję na polu gdzie składa się już 3 innych pilotów z Polski. Grzesiek zalicza punkt i z zapasem wysokości dobija do zbocza by na żaglu zaliczyć ostatni punkt i doleciec do lądowiska. Łukasz z bardzo małą wysokością decyduje się na lot do zbocza, słuszna decyzja bo po dordze trafia na noszenie i bez problemu również wraca na żagiel. W międzyczasie Jacek również ląduje w Sabinowie. Super dzień, super latanie i super imprezka na koniec dnia połączona z piciem piwa i degustacją parabigosu.
Zbig
Dodano:2009-04-22
tylko bez BAN-a proszę [Arku- wytnij to...]
julka
Dodano:2009-04-21
Graty z najwyższej półki .. oby tak dćj i jeszcze wyraźniej..pzdr
julka
Dodano:2009-04-21
Jesteśmy z Wami, chłopaki jesteśmy z Wami... Oby tak dalej.
Tomek
Dodano:2009-04-21
Gratulacje chłopaki ! Z dumą powiem Nasi górą :)

Gratulacje dla Zbycha i Jacka za sportowego ducha oraz dla Piacha i Grześka którzy z tarczą wyszli z tasku docierając do mety jako jedni z nielicznych.
Arek


Dodano:2009-04-21
Prognozy na dzień dzisiejszy nie napawają optymizmem (wiatr ok. 10m/s), ale jutro to sobie odbijecie. Może i ktoś z nas do Was zaglądnie startując z Cergowej.
Tomek
Dodano:2009-04-21
W Poniedziałek jak to Łukasz stwierdził była pogoda damsko/męska i wiało jak diabli od godziny 12:00. Czekaliśmy do 15:00 ale wiatr nie ustał i task został odwołany. My natomiast wystartowaliśmy korzystając z chwilowego osłabienia wiatru i troszeczkę sobie polataliśmy. W międzyczasie Słowak na Merkurym rzucił paczkę i lądował w lesie niedaleko anteny w kierunku na Sambron. Grześku po wpadnięciu w duszenie lądował pod Czarną Kopą natomiast ja Łukasz i Bohdan polecieliśmy w kierunku Brezowicy i tradycyjnie lądowaliśmy tuż pod antenami. Mimo że task nie poszedł do Hajtowki wracaliśmy zadowoleni, oczywiście nie mogliśmy nie wstąpić na piwo w Krasnej Łuce. Dzisaj (Wtorek) pogoda piękna, pytanie tylko czy nie będzie tak mocno wiało jak wczoraj.
Zbig
Dodano:2009-04-21
Czyżby za mocno wiało, że do tej pory nic nie wiadomo na temat dzisiejszego dnia zawodów? Organizatorzy nie wypuszczali pilotów, czy też lecieliście z wiatrem w siną dal i dopiero się zbieracie po kraju?
Tomek
Dodano:2009-04-20
Szkoda, może pójdzie lepiej tym razem. Chłopaki nie wytrzymali :)
Arek
Dodano:2009-04-20
Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka