Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
24 IV 2009r. – Cergowa z atrakcjami

Przy starcie Wacek daje popis umiejętności wychodzenia z opresji. Z pozycji czekających na swoją kolejkę wygląda na to, że miał sporo szczęścia nie kończąc na drzewach stojących na dole przecinki. To jednak był jedynie wstęp do dalszych ekscesów. Kilkadziesiąt minut lataliśmy przy górce i na przedpolu oraz, po przekroczeniu 1.200m n.p.m., wymienialiśmy informacje z chłopakami latającymi w zawodach na Ciernej Kopie. Chcąc zrobić kolejne zdjęcie zauważyłem, że wyświetlacz LCD nie pracuje. Trzymając sterówki w rękach zabrałem się za wymianę baterii. W pewnym momencie wleciałem w mocne duszenie tak, że skrzydło zaczęło mnie wyprzedzać. Odruchowa reakcja - sterówki w dół, a skrzydło dalej ucieka, a więc zaciągam jeszcze mocniej, aż do granicy przeciągnięcia. I nagle pierwsza faza korkociągu. Glajt zaczyna kręcić się w prawo do tyłu. Praca sterówkami i ciałem pozwala na szybkie opanowanie skrzydła. Po obrocie o 180o sytuacja opanowana. Pierwszy raz doświadczyłem takiej sytuacji i nie sądziłem, że za chwilę przeżyję coś znacznie poważniejszego. Po wykręceniu 1.500m n.p.m. zdecydowaliśmy się na odejście. Wacek z Michałem kręcili komin kilkaset metrów przede mną, a więc wcisnąłem speeda i w ich kierunku. Wychodząc ze swojego komina na speedzie (błąd) i na zawietrznej (błąd2) wpadam w silne duszenie i standardowo skrzydło nurkuje. Puszczam belkę i zaciągam sterówki dopóki czuję opór. Nie czułem wypompowania skrzydła, ale prawdopodobnie jedna strona była w duszeniu, a druga wchodziła w noszenie i kolejna nagatywka. Nieświadomie walczę, ale nie jest tak łatwo jak poprzednio. Glajt fruwa we wszystkie strony w poziomie i pionie składając się przy tym, tak że w ciągu kilku sekund był wszędzie tylko nie pod nogami. Michał kręcąc komin widzi co się dzieje i sugeruje, aby odpuścił sterówki. - Dzięki za radę i trzeźwą ocenę sytuacji. - Pomaga. Po chwili skrzydło książkowo wychodzi z opresji, a ja jedynie przyhamowuję je delikatnie stabilizując lot. Po tej akcji tracę 100m wysokości i mając 1.900m n.p.m. kontynuuję lot. Maksymalne opadanie zarejestrowane przez wario – 8,3m/s wskazuje, że nie było jeszcze tak tragicznie. Kierunek na Barwinek okazuje się złym wyborem zarówno dla mnie, Wacka jak i Arka. Michał jednak odbija w tym czasie trochę na wschód i leci z wiatrem w siną dal robiąc kolejny rekord Podkarpacia. My, lecąc w 3-4m/s ciągłych duszeniach, kończymy po kilkunastu kilometrach. Zdjęcia
Tomek


Dodano: 2009-04-25

taki maly zarcik :D jak przyjade nastepnym razem to tez posprzatam - moze zawstydze tym i zmobilizuje stalych bywalcow ;)
payonk
Dodano:2009-04-28
pozwalam :D
konserwator przyrody
Dodano:2009-04-28
Ja osobiście uwielbiam jak ktoś czeka 10-15min aż mu komin przejdzie przez startowisko i wstążka się ruszy a w między czasie inne kominy szumią 100m z prawej lub z lewej :) No ale w sumie każdy chce polatać a wychodzić drugi raz się już nie chce. Startowisko jest już poszerzone, nie możemy robić partyzantki i wycinać drzew tylko krzaki, na wycinke drzew jest potrzebna zgoda konserwatora przyrody :-|
Msiek W.
Dodano:2009-04-27
Z tego wynika że trzeba pamiętać aby ze sterówkami zbytnio nie kombinować :) Na startowisku faktycznie przybywa śmieci, trzeba się będzie postarać porobić porządki, jak czekamy do startu to wystarczy ze każdy weźmie po parę gałązek i zniesie na dół. Może też coś wymyślimy aby można było 2 glajty przygotowywać do startu (już były pomysły na ten temat), osobiście startuje tam przy lekkich podrygiwaniach wstążki, a inni muszą troszku poczekać na silniejszy podmuch, bądź zdarzy się falstart, w ten sposób nie raz robi się tłoczno a z pewnością będzie nas przybywać, jeżeli będzie możliwość przygotowania 2ch startujących to pójdzie 2x sprawniej = mniej czekania.
amigo
Dodano:2009-04-27
24-04-2009 dojechałem na Cergową dopiero o 17. Piloci z Rzeszowa już wracali do domu lub wyjeżdżali po przelotowców a ja dopiero wybierałem się samotnie na startowisko. Do tej pory unikałem tej górki ze względu na opowieści kolegów o ekstremalnym podejściu. Jednę nogę mam trochę sztywną (nauka latania w zamierzchłych czasach) a pocić się lubię tylko w saunie. Okazało sie, że podejście od górnego parkingu ( aby dojechać do niego, porządnie odrapałem sobie samochód przez krzaczory) potrzeba tylko ok. 20 min. również dzięki rozwieszonymi poręczówkami (świetny pomysł) Startowisko całkiem niezłe, tylko kilka razy rozwieszałem skrzydło na spinaczach ale podmuchy wiatru je strącały, po ok. pół godziny o godz.18, udało się wystartować bez problemu. Potem masełko, latanie na żaglu wzdłuż całego zbocza i na przedpole do 200 mm gdzie wszędzie nosi. W sumie ok. 1,5 godz latanie na żaglu, prawie do zachodu słońca celem zapoznania się z górką. Górka ma niesamowity potencjał i na pewno w najblizszy termiczny dzień się tu znowu wybiorę. Pozdrowienia i podziękowania za info dla pilotów z Rzeszowa. Przy okazji trochę szpamu Jest pomysł aby połączyć latanie z żeglowaniem. Turcja, pażdziernik 2009. Termin 10-24.10.2009. Lot Wa-wa - Ateny ok. 1000 zł. Wodolot Ateny - Kos lub Ateny - Rodos ok. 90 E. W Kos czarter jachtu i rejs wzdłuż wybrzeża Tureckiego na południe. Po drodze główny cel wyjazdu - Oludeniz Air Games - mieszkamy na jachcie. W drodze na południe Kas - też piękne miejsce do latania, wypady na latanie w głąb kraju i jeszcze kilka innych miejsc, których nie pamiętam. Wyjazd niekomercyjny dla samodzielnych pilotów. Koszty oprócz samolotu i wodolotu to czartej jachtu, kasa jachtowa do podziału. Mi taki wyjazd udał się 2 lata temu. Chciałbym go powtórzyć ale skiper chce żebyśmy sami zorganizowali grupę chętnych paralotniarzy. Do końca maja wypada kupić bilety lotnicze i zarezerwować jacht. Zainteresowanych proszę o kontakt najlepiej na maila. Pozdrawiam Zeker tel. 502069682. Jest już 4 osoby chętne z Rzeszowa. Są jeszcze 3 miejsca. Może to być silna grupa z podkarpacia ! Tu parę fotek z 2007 roku. http://picasaweb.google.pl/Zeker1956/Turcja200702#
Zeker
Dodano:2009-04-27
To co napisał Misiek to fakt - na starcie robi się syf i bez generalnego sprzątania sie nie obejdzie. Może w końcu da się zrobić akcję i pociągnąć to to zaczęli chłopaki na wiosnę? Ja jestem chętny - mam nadzieje ze bede miał czas. Daje transport z Rzeszowa, narzędzia. Mam też siatkę :) - można spróbować to rozlożyć na startowisku - powinno wystarczyc na jedno skrzydło. I jak siedzimy na starcie i czekamy bo nie ma waruna to ruszmy du.. i zróbmy coś(nie bałagan). Wiadomo, że jak przychodzimy i startujemy od razu to nie bedziemy sprzątać bo i siły nie ma. Piorytety moim zdaniem to:
  • schodki z dołu startowiska, (to co wyciął kiedys Arek działa i sie sprawdza)
  • wyczyszczenie gałęzi na górze i złozenie syfu na dole w jednym miejscu - może sie uda to spalić jak wyschnie
  • i jeszcze jedno - dojazd prawie pod sam las robi się coraz łatwiejszy, droga staje się dostępna nawet dla zwykłych aut, z tym ze na jednym odcinku zarośnięta jest krzaczorami. Można by je idąc na górę troche wyciąć. Na pewno nikt nie będzie protestował a unikniemy porysowania karoserii.
    Reasumując - potrzebny szef co zajmie się organizacją tego wszystkiego. Myślę, że najlepsze "warunki" na szefa miałby Michał (prafik)- jest na miejscu, zna miejscowe warunki, sprawdził sie w organizacji poprzedniego sprzątania. Można by też wprowadzić wzorem innych startowisk "opłaty lotniskowe" za które można by finansować niezbędne zakupy typu, pilarz, opryski itp.
    W@cek
    Dodano:2009-04-26
  • W ogóle to był dziwny dzień. Wyjeżdżając spod domu mówiłem Wackowi że szału nie będzie i pewnie powozimy tylko tyłki nad górką. Po starcie mocna (nie tylko ze względu na kierunek)zachodnia odchyłka nie napawała optymizmem i powiem szczerze że po godzinie wiszenia było nudno i gdyby padło hasło że lądujemy to bym wylądował. Jednak Tomek od dłuższego czasu męczył nas przez radio żeby odejść na Barwinek. Pierwszy "ten" komin wykręcił Wacek, my z Tomkiem w ślad za nim. Komin makabryczny, czułem jakby mi ktoś glajta złapał jedną ręką i kręcąc nim ciągnął ostro w górę. Ciekawe uczucie. Nie wiem czemu chłopaki polecieli bardziej na zachód w kierunku Barwinka, chyba górę wzięła rutyna bo przecież w sumie zawsze w tym kierunku odpalamy ale: niebo tam było bardziej zakitowane, wiatr wiał z odchyłką zachodnią. Zresztą nad Daliową (czyli na wschód) od dłuższego czasu zauważyłem że w regularnych odstępach pojawiały się tam małe kłaczki, które zadziałały a potem to już poszło. Raz tylko spadłem bardzo nisko, wario pokazało że byłem niżej niż startowisko na Cergowej ale się wybroniłem. A tak poza tym to dzięki dla Arka i Parafika za pomoc przy starcie. I jeszcze mały apel dla nas przyjeżdżających na Cergową. Ludzie czy my naprawdę nie możemy puszek po !!!piwie!!!, wodzie i ch... wie czym jeszcze zabrać ze sobą tylko wyrzucić na startowisku? To nikt inny tylko my to robimy, paralotniarze, bo nie podejrzewam miejscowych by specjalnie tam wyłazili by sobie wypić parę głębszych. Nie rozumiem także idei picia alkoholu na starcie, po prostu słoma z butów wyłazi :( Skoro potrafimy wnieść te wszystkie butelki pełne to tym bardziej potrafimy je puste zabrać ze sobą z powrotem. Ja osobiście gdy kogoś zobaczę jak wyrzuca butelkę czy coś innego, choćby miał to być mój najlepszy kolega to przy wszystkich zwrócę uwagę na startowisku i tutaj na stronie. Każdemu się może zdarzyć? Niech nam zdarza się rzadziej, będziemy mieli fajną górkę.
    Misiek W.
    Dodano:2009-04-25
    "Dało się polatać a i poznać kilka ciekawych sytuacji jakie dostarczała natura"
    Ja tam ich wolę nie poznawać, choć nie przeczę, widok Tomka spadającego w negatywce - fascynujący :). A co do wyboru trasy - taki był plan. Jak padła decyzja, że odchodzimy to przecież celem miał być Barwinek. Słowacja nie dość,ze przykryta cirrusem to jeszcze pełna soczewek, a te nie biorą sie z niczego. U nas wiało z 10 m/s więc tam mogło być jeszcze więcej więc po co szukać guza?? A ze Misiek stwierdził, że "poleci na wschód bo tam musi być jakaś cywilizacja" to należy mu sie nagana. Mógł leciec z nami. Z pułapu 2200 do gleby zszedłem w 8 minut w pięknym laminarnym duszeniu, więc on też mógł. Nie musiał sie tłuc jeszcze 100 km pod węgierską granicę. No cóż - nigdy mnie nie słucha :)

    ps. Widziałem, że jakieś fotki zrobił
    Fotki Miśka
    W@cek
    Dodano:2009-04-25
    Ładna pogoda, ale dość żywo w powietrzu. Dało się polatać a i poznać kilka ciekawych sytuacji jakie dostarczała natura.
    Arek
    Dodano:2009-04-25
    Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
    Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
    statystyka