Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
5-7 IX 2009r. Słowenia, Włochy

5 IX 2009r. Lijak - Dynamiczne decyzje

Wyjazd na Słowenię planowany był na 12-14 IX br. Przez ostatnie tygodnie starałem się ustawić swoje obowiązki podporządkowując wszystko wyjazdowi. W piątek rano otrzymuję jednak telefon od Zbyszka. Wyjeżdżamy już dzisiaj słyszę w słuchawce. Totalne zaskoczenie, ale za kilka minut oddzwaniam. Jestem w składzie. Cała podróż przebiega w deszczu i burzach. Na Camp Lijak jesteśmy o 6.00. Namioty pływają. Po śniadaniu udajemy się na startowisko. Samotnie oczekujemy na górze. Wiatr wieje mocno, najczęściej zza pleców, potem zmienia kierunek na wschodni (po stoku). Cień szansy na latanie pojawia się, kiedy przez pół godziny słońce ogrzewa dolinę, jednak później chmury przykrywają całe niebo, a do nas zbliża się deszcz. Odsypiamy podróż na ławkach, zwiedzamy pobliską jaskinię, gdzie w księdze pamiątkowej odnotowujemy bytność BTF i po 6 godzinach, kiedy zaczyna kropić jedziemy na Kobalę. Tutaj rozbijamy namioty i przygotowujemy posiłek, podczas którego sprawdzamy prognozy na jutro. Okazuje się, że dużo większe szanse na latanie są w Bassano. Szybka decyzja i po 20 minutach cały ekwipunek znów trafia do samochodu, a my obieramy kierunek na Włochy. Wieczorne rozmowy Polaków przy piwie kończą dzień. Jednego dnia zapoznałem się z trzema nowymi miejscami, które dotychczas znałem tylko z internetu. Niedziela: poranna jajecznica Zbyszka i przygotowujemy się na wyjazd na startowisko. zdjęcia

6 IX 2009r. Bassano – Samotny jeździec

Dla Arka, Zbyszka, Łukasza i Grześka to był zapewne dzień jak co dzień. Około 5 godzin w powietrzu zwieńczonych 50km przelotami. Chłopaki w grupie na żyletach pięknie prezentowali się po okolicy. Ja natomiast na swoim Ellusie starałem się od nich trzymać z daleka, aby nie popaść w depresję. Samotnie wybrałem się na lewo od startu, skąd po 7km, przed doliną, zawróciłem z myślą o kontynuacji planu przelotu (nieskromnie przyznam, że teoretycznie, ale tylko teoretycznie, byłem lepiej przygotowany od nich). Podkręciłem do 1.800m n.p.m. i pod chmurą wróciłem nad start ze sporym zapasem, co ułatwiło mi podjęcie decyzji o przeskoku przez dolinę. Strata wysokości była niesamowita i natychmiast potrzebowałem komina. Powracający z wycieczki Zbychu podtrzymał mnie na duchu. Chwilę wytrzymałem w parterze, aż doczekałem się +2, które pozwoliło podkręcić kilkaset metrów i przeskoczyć do kolejnej doliny. Tu już czekało na mnie to co każdy z nas lubi +2, +3, +4 i po chwili zaliczam podstawę. W tym czasie jakiś lokalles tnie 1.000m niżej po grani i wyprzedza mnie o kilka kilometrów. Myślę sobie, że nie ma co kręcić tylko trzeba zasuwać przed siebie. Przyzwyczajenia biorą jednak górę i szukam noszeń. To tu, to tam podkręcam po 100m dochodząc do końca grani. Wysokości jednak brakuje więcej niż trochę, a więc pozostała już tylko walka o przetrwanie. Kilkunastominutowa kombinacja na żaglu niewiele pomaga, szukanie nad miastem też nie przynosi oczekiwanych rezultatów, a wykoszona łąka naddawała się tylko do lądowania. I tak o to szczęśliwy kończę w połowie swój samotny lot. Powrót to już odrębna historia. Włosi zaskoczyli mnie niesamowicie. Kilka machnięć ręką i pierwszy stop, potem identyczna sytuacja, z tym, że koleś (jego pierwsza dziewczyna była z Krakowa) podwozi mnie aż na camping, a na koniec jacyś turyści wywożą mnie na start. Zaspokojony rezygnuję z popołudniowego latania i zjeżdżam po chłopaków. Ten dzień był rekompensatą za wczorajsze czekanie, a nadzieje na jutro zostały rozbudzone. zdjęcia

7 IX 2009r. Bassano – Zaspokojeni

Dzisiejszy dzień różnił się trochę od wczorajszego. Termika pracowała wyśmienicie. Podstawy wprawdzie tylko na 1.750m n.p.m., a powietrze dość rześkie zaskakiwało atrakcjami. Z 50% klapy, której nie miałem siły wyprowadzić skrzydło pomaga mi samo wyjść nie zbaczając przy tym z kursu. Kominy walczyły między sobą o klientów pojawiając się na zawołanie. Niskie podstawy wpływały na taktykę przelotu. Dziś po starcie kierowaliśmy się na lewo przeskakując kolejne żleby do 8km skąd trzeba było wracać. Po dwóch godzinach, nie mając widoków na przeskok przez dolinę po prawej, zamierzałem lądować. 150m nad oficjalnym lądowiskiem trafiam komin, który od niechcenia zaczynam kręcić. Z czasem staje się on co raz mocniejszy i po kilku minutach jestem nad startowiskiem w kominie ze Zbyszkiem, Grześkiem i Łukaszem powracającymi z trasy. Podkręcam do 1.600m n.p.m. i próbuję przeskoczyć. Przede mną Zbyszek z Łukaszem tną pod wiatr jak przecinaki, a za mną Arek zasuwa jakby zatankował V-powera. Brak noszeń skłania ich do powrotu na lądowisko, a ja mimo wszystko próbuję jeszcze powalczyć. Po kilku kilometrach kończę wyborną zabawę, skąd zabierają mnie chłopaki. 3-4 godziny świetnego latania wprowadza nas w dobre nastroje przed kilkunastogodzinną podróżą. Jeszcze tylko obiad po drodze i rano do pracy. zdjęcia

Mimo tylko dwóch lotnych dni i nieoszałamiających przelotów, dla mnie był to wartościowy wyjazd. Poznałem bowiem nowe miejsca, specyfikę tutejszego latania, zaliczyłem kolejne godziny w powietrzu doskonaląc umiejętności, doznałem tego o czym większość z Teamu opowiadała z zadowoleniem na twarzy, a przy tym podreperowałem swoje konto xc. W następnym sezonie rezerwuję miejsce w samochodzie.
Tomek


Dodano: 2009-09-06

... a ja już poprawiłem galerię :)
Prezes
Dodano:2009-09-10
":) Niektóre myszki mają taki klawisz z prawej strony że jak sie go przyciśnie to wyskakuje okienko a w nim można wybrać "otwórz w nowym oknie" " Jednak całe życie się człowiek uczy :) pozdrawiam
Kuba Poburka
Dodano:2009-09-10
:) Niektóre myszki mają taki klawisz z prawej strony że jak sie go przyciśnie to wyskakuje okienko a w nim można wybrać "otwórz w nowym oknie" ale szczegół - Prezes i tak nie ma nic do roboty to może poprawić. Dla Ciebie to na 100% (a jakby Kasie napisała ze Jej coś nie gra to przerobi całą stronę) żartowałem
W@cek
Dodano:2009-09-10
hej Panowie gratuluje udanego wypadu szkoda, że mnie z Wami nie było. mam jedno spostrzeżeni dotyczące stronki mianowicie wydaje mi się że dobrze by było żeby galerie ze zdjęciami otwierały się w nowym oknie, bo po obejrzeniu zdjęć trzeba się cofać przez wszystkie foty, żeby wrócić do tekstu. mam nadzieje że nikt sie na mnie nie obrazi za p......nie się pozdrawiam
Kuba Poburka
Dodano:2009-09-09
Widzę że Prezes zrobił się bardziej kultularny .... :)
Zbig
Dodano:2009-09-09
Nie będę odkrywczy kiedy napiszę że wyjazd udał się naprawdę na 5+. Towarzystwo przednie, sprawdzone i jak zwykle nie zawiodło. Latanie ... po prostu MALINKA. Cofam wszystkie niepochlebne opinie z poprzedniego wyjazdu do Bassano (2008), kiedy to uskutecznialiśmy latanie IFR. Widoki zwalające z nóg, .. czy bardziej z uprzęży ... no i ponad 4 godzinna niedzielna randka z O 7.26 :) REWELACJA !!! Oby jak najwięcej takich.

Co do rezerwacji -> TO MOJE JEST MIEJSCE ZA ZBYCHEM i BASTA !!!
:)
Prezes


Dodano:2009-09-09
Super wyjazd. ¦wietne latanko. Już na samym początku odkryliśmy, że w Prezesie drzemie "ciemna strona mocy" ;)Pierwszy raz w Bassano, na startowichu prawie sami Polacy. Niedzielne latanko - niesamowite. Przeskok przy skałach dostarczył niesamowitych wrażeń, a w połączeniu z dość żywym powietrzem dał lekki wycisk zwieraczom. Szkoda, że nie włączyłem kamerki w tym monencie, ale jokoś nie miałem odwagi puścić wtedy sterówek. Wyjazd udał się głównie dzięki "Dynamic Decisions" i super zgraniu naszego teamu. Dzięki chłopaki ze wypasiocha wyjaździocha. Wujek jak tylko będą dobre prognozy to ja rezerwuję miejsce przy oknie.
Piach
Dodano:2009-09-08
Dzięki za wspólną wyprawę, niezłe latanko i fajne towarzystwo. Zdjęcia w galerii
grigorij
Dodano:2009-09-08
Niedziela była genialna, wyjazd jak zwykle super udany w przednim towarzystwie, to kiedy następny wyjazd i dokąd? :)
Zbig
Dodano:2009-09-08
z tego co wiem to Prezes 50 miał już w 2008 ale i tak gratulujemy :)
slawek
Dodano:2009-09-06
No chłopaki - gratulacje. Widze że Prezes ma "życiówkę" - pierwsze 50!!! Zostawić piwo i wrzucać resztę traków :) Pozdrówko! W@cek
W@cek
Dodano:2009-09-06
Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka