Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
Bassano 16-10-009

Jest fajnie. Grzesiek zawstydził wszystkich.
wujek


Dodano: 2009-10-16

Kilka fotek :)
wujek
Dodano:2009-10-22
Super ze wyjazd się udał. Nasz był 3 tygodnie wcześniej i powiem ze było (dla przelotowców) tak na czwórkę - inwersja tuż nad szczytem oraz a silna odchyłka zachodnia nie pozwalała na wiele. Jeżeli chodzi o młodzież paralotniową to nie mogli trafić lepiej - późnym popołudniem mogli latać do woli i ćwiczyć centrowanie kominów. Dla niektórych był to pierwszy raz (tak mówili) podczas którego mogli pokręcić dłużej niż 5 min lub 10 kołek. Mi osobiście był potrzebny taki wyjazd, żeby dać odpocząć psychice od szarej polskiej rzeczywistości ;) Fotki Piotra - Bromby: http://tiny.pl/hq696
payonk
Dodano:2009-10-22
I słuchaj starszych - jak mówią ze farelka jest OK to jest OK. Byle do wiosny :)
W@cek
Dodano:2009-10-21
Wracaj szybko do zdrowia.
Prezes
Dodano:2009-10-21
Znamy więc tajemnicę znalezienia strategicznego komina po przeskoku. Jak się ma pod 40 stopni gorączki, to pod glajtem musi być noszenie:) Wracaj do zdrowia.
Tomek
Dodano:2009-10-21
Ten wyjazd wisiał w powietrzu już od jakiegoś czasu. Tradycyjnie w poniedziałek Wujek oznajmił, że to jest ten weekend. Jedziemy!! Wreszcie, wszyscy na baczność i codzienne sprawdzanie prognozy i dyskusje co i jak. Niestety w trakcie odpadł nasz czarny koń – lider klasy Senior – W@cek. Jeszcze tradycyjna nerwówka przed wyjazdem, trochę drażnienia się z Prezesem (tylko Wujek jest na tyle odważny, stąpa po naprawdę cienkim lodzie, przecież wszyscy wiemy, że Prezes mimo, że zawsze z sercem na ręku, to potrafi być czasem niekulturalny ;).
Wreszcie wyjazd. Z drogi pamiętam tylko tyle, że w Dukli zgarnęliśmy Sławka Gorczycę. Starałem się nie wystraszyć nowego kolegi, ale jakoś to nie wyszło. Nasz sposób bycia jest bardzo specyficzny i po chwili widziałem tylko przerażenie w jego oczach. Kurcze, przecież ten gość nas jeszcze nie zna, jak to wpłynie na jego psychikę? Zaraz po tej myśli odpłynąłem i obudziłem się około 4:20 AM. Teraz moja kolej na kierowanie. Grzecznie słuchałem Pani z gpsa i dojechaliśmy przed 8 AM na Camping. Jest zimno jak cholera. Jednak pomysł Wacka z farelką był trafiony w 10. Jest nauczka na przyszłość. Na miejscu sporo znajomych. Polacy, Knedliki i Głuchoniemcy. Do naszego taboru dołącza jeszcze Tomek Myśliwiec z uroczą małżonką Moniką (nieocenioną zwózkową – wielkie dzięki). Szybki montaż namiotów, Tosty Prezesa i jesteśmy gotowi na latanko.

Pierwszy dzień zapowiadał się nieźle. Latanie jak ostatnio: Startowicho – Cima – Grappa i na zad. Potem razem z Wujkiem robimy wyścigi. Fajowe latanie. Wieczorem impreza w doborowym towarzystwie. Dołącza do nas Klaudia z Bartoszem i kolega od Trajki (sory ale nie pamiętam imienia, dla mnie będziesz Trajka i tyle ;) Czuję się fatalnie, chyba jakaś grypa się zaczyna. Nawet Ukraińska Paprykówka nie pomogła.

Kolejny dzień. Prognozy trochę gorsze, ale jedziemy na górę. Niestety wychodzą tylko przedłużone zloty. Decydujemy się na kolejny wyjazd. Ja czuję się coraz gorzej więc daję Wujkowi Omegę do wypróbowania. O dziwo chłopaki nie spadają, a nawet przez radio słyszę, że jest niezłe latanko. Zaczynam pękać i w końcu nie wytrzymuję. Wziąłem Synergy Wujka i ogień. Znów udany dzień. Tego wieczora czuję się tak źle, że odpadam już o 18.

Dzień ostatni. Prognozy dobre, plan: lot na Grappę - Costalunga a potem przeskok na Belluno. Rano pakujemy dobytek i po śniadaniu jazda na górkę. Szybko wszyscy startujemy i za moment jesteśmy już na Grappie. Niestety podstawy nie rozpieszczają, ale noszeń nie brakuje. Na Costalundze ludzie kręcą kominy jak by byli sami!! Masakra. Dość tego, trzeba stamtąd spadać. Po chwili meldujemy się z Grześkiem na Grappie i czekamy na Wujka. Nieśmiało pytam co dalej? Wcześniej goście na żyletkach próbowali przeskoku i nie wytrzymali, bałem się że potopimy. Wujek podtrzymał nas na duchu i razem lecimy na przeskok. Na niewielkiej wysokości dopadamy następnego zbocza. Niestety Grześkowi zabrakło kilku metrów i ląduje na polu przy pobliskim cmentarzu. My z Wujkiem walczymy dalej. W ostatniej chwili los zsyła mi dużego bombla potem Edwarda i już za chwilę odrabiam wysokość i znów jestem na przelocie. Wujek dalej walczy, ale niestety po chwili przychodzi pełne zachmurzenie i szanse na wyskrobanie się spadają. Po nierównej walce siada niedaleko Grześka.
Jestem sam, wszędzie pełno chmur, ale jakoś nie tracę wysokości. Widoki wspaniałe. Co jakiś czas muszę podreperować wysokość i nasłuchuję kominów. Co ciekawe SŁYCHAć KOMINY  !! Kra Kraaaa. Czarne ptaszyska jakby wołały mnie i pokazywały gdzie lecieć. Lecę już dość długo 4,5h. Zaczynają się dreszcze. Jest strasznie zimno, ale nie daję za wygraną. Niesamowity lot kończę na 78 kilometrze. To było coś wspaniałego. Jeśli u nas zobaczyłbym taką pogodę w życiu nie wybrał bym się na latanie, a tu wszystko działało. Plan zrealizowany, a wszystko dzięki Wujkowi.

Wyjazd wyśmienity. Jak na tą porę roku niesamowite latanie. Latanie to nie wszystko, dzięki chłopaki za super towarzystwo. Będę czekał z utęsknieniem na kolejny wyjazd.
Trochę dużo tych wypocin, ale leżę właśnie w wyrku na chorobowym i tak jakoś tyle mi się napisało. Mam nadzieję, że nie usnęliście w połowie.

Zasmarkany
Piach
Dodano:2009-10-21
Tylko kilka fotek - niestety latałem w narciarskich grubych rękawiczkach, więc nie dało się zrobić nic z powietrza.
grigorij
Dodano:2009-10-21
Może jakieś fotki z wyprawy ?
Andrzej
Dodano:2009-10-19
Pokazali klasę. Urodzeni by latać.
Tomek
Dodano:2009-10-19
No chłopaki!!!!!!!!!! Wszyscy daliscie czadu :) GRATULACJE!!!
W@cek
Dodano:2009-10-18
II Dzień Pierwszy start - zlot na lądowisko. Drugi start mimo kiepskiej pogody udany dla wszystkich, można było posiedzieć ponad godzinę w powietrzu. Wujek tym razem zawstydził Wszystkich.
grigorij
Dodano:2009-10-17
Podglądałem Was na kamerce w czasie jak rozkładaliście glajty. A może by tak pooglądac co dzieje się teraz (20.00) na campie? Miłej zabawy. Synie dzisiaj górą, a jutro? Oby pogoda dopisała.
Tomek
Dodano:2009-10-16
To i pewnie Turbodymomena zawstydził. Gratuluje.
parafik
Dodano:2009-10-16
Alleluja :)
Prezes
Dodano:2009-10-16
Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka