Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
5 VI 2010r. Asiago (Pedavena) – Kwintesencja latania

Po dwóch niezbyt udanych dla mnie dniach pobytu w Bassano miałem ochotę przenieść się w inne miejsce. Wcześniejsze prognozy świetnej pogody nie sprawdziły się i zaraz po sobotnim śniadaniu z Prezesem i Piachem, w 5-samochodowym konwoju pilotów z Polski, udaliśmy się na nowe dla nas startowisko w okolicach Feltre.

 

Zakitowane niebo na wysokości startu (1.450m n.p.m.) pozwalało przypuszczać, że kolejny dzień będzie stracony. Jednak nic bardziej mylnego. Okolica ładnie nosiła i trzeba było wręcz uważać, aby nie wlecieć w chmury, gdzie robiło się tłoczno za sprawą wzbijających się w niebo kolejniych pilotów. Mimo bardzo słabej widoczności i nieznajomości terenu zdecydowałem się polecieć na wschód.
 
Wykręciłem podstawę na 1.600 i z głową w chmurach rozpocząłem trasę. Na 4km znów podkręcam w pięknym +5m/s i docieram do grani, po których powinno już być łatwiej. Nie mylę się. Najdłuższy przeskok mam już za sobą, a przede mną już tylko odcinki 1-2km. Dodatkowo trochę się przejaśnia, co ułatwia planowanie lotu i daje możliwość delektowania się pięknem okolicznych gór i lasów.
 
 
Wszystko zaczyna działać jak w książce. Kominy przewidywalne są w 100%, tyle że powietrze jest dość turbulentne. Na 10km wyprzedza mnie Piachu, który sygnalizuje, że za kolejną granią niebo zaciągnęło się i ma problemy z utrzymaniem się. Zawracam zatem z 15km w kierunku startu mijając się z Prezesem. Docieram do Mt. Avena, gdzie silniejszy wiatr na zawietrznej ćwiczy moje mięśnie dłoni testując umiejętnosci prawidłowych reakcji. Wykręcam się jednak i zaczynam drugi hals. Tym razem oddalam się już tylko na 10km, tak aby mieć możliwość pewnego powrotu w okolice Pedaveny. Do górki docieram na poziomie o 700m poniżej startu i po Cergowemu staram się nabierać wysokości. W końcu łapię najważniejszy komin tego dnia, wykręcam go i rezygnując z dalszego lotu ląduję na szczycie, gdzie zaparkowaliśmy samochód.Pakując sprzęt nachodzi mnie refleksja, że te ostatnie godziny były wszystkim co najpiekniejsze w lataniu, a ja miałem zaszczyt tego doświadczyć. Mam nadzieję, że to uczucie będzie wracać. Oby jak najczęściej.
 
Jadę po Prezesa i Piacha, którzy są za Belluno i kierujemy się na Lijak.
Niesamowitymi wrażeniami z tego dnia dzieliliśmy się przez całą podróż na Słowenię.  

Tomek
Dodano: 2010-06-08

Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka