Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
Słowwacja 10-12 sierpień

Z opóżnieniem ale dopiero dziś mam chwilę napisać kilka słów o wyprawie na Słowację. Większość bornów nie dała namówić się na wyjazd więc ruszamy ze Sławkami, Wieśkiem wspomożeni przez ekipę z Wielopola  we wtorkowy ranek. Plan spędzenia 3 dni na Donovalach krzyżuje nam zmienna pogoda ale koledzy którzy byli pierwszy raz mieli za to okazję poznać trzy fajne górki, a przemieszczając się po 150-200km mimo upału nie odczuliśmy zmęczenia podróżą. Dzien pierwszy na Słubicy. Po wyjeżdzie na górę nawet Peter ze Stefanem są zaskoczeni bo chmurki mamy pod nogami a prognozy były powyżej 2000. Ale po niedługim czasie podnoszą się, Wyparini i Adam Ziemba odpalają pierwsi i mimo że podstawy na 1400 ruszają na trasę (jak się okazało zrobili płaski trójkąt 90km). Następny jest Jacek Sz. ale mimo heroicznej wręcz walki nad łąkami po 30 minutach ląduje, co skutecznie zniechęca prawie wszystkich do startu. Ja stoję już dłuższą chwilę uszpejony więc odpalam w kocioł na płd-zach  i od razu łapię kominek. Prawie godzinę zabawy ale chmurki Słubicę omijają, więcej jak 300 nad start nie mogę zrobić, oprócz kolegi z Chorwacji który niestety robi zlota nikt nie startuje więc ląduje na polanie koło krzyża. Po chwili jestem na startowisku. Robi się warun więc odpalamy po kolei, podstawy jadą do góry, po chwili w czwórkę wykręcamy komin i lecimy do anten, kolejny komin, nad Polanowcami zawracamy i topiąc wracamy nad anteny. Tam nasza czwórka rozpada się, Sławek z Bocianem kręcą słaby komin, ja go odpuszczam , przeskakuję nad skałki, podkręcam na 1800 i po chwili jestem nad startem. Sławki i Witek R. wykręcają w tym czasie podstawę, Witek R. z Bocianem ruszają w kierunku zamku ja kręce kolejny komin mocno zdziwiony że podstawa jest już na 2400. Odlatuję na płd-zach chcąc zrobić drugię ramię trójkąta, wracając topię niemiłosiernie i już nastawiam się kilka km spaceru ale z opresji wyciąga mnie jastrząb krecący zerka nad dachami wioski, metr po metrze robię wysokość i jestem nad Słubicą. Kolejna podstawa i lecę pod chmurami na Smrekownicę, zawracam na lądowisko dolatuję tracąc ledwie 300 m wysokości, w powietrzu masło, przelatuję kilkanaście km na pół speedzie, sterówki biorę dopiero do rąk dopiero żeby wylądować. Witek R. z Bocianem po zwiedzeniu okolic zamku lądują przy trasie, robiąć ok. 20km FAI. Latanie super choć warun trochę nas zaskoczył i można było zrobić więcej. Nocleg jak zwykle na Branisku gdzie dołączają dwaj koledzy Witka.                                      W środę wczesnym rankiem ruszamy na Donovaly. Dojeżdżając za Rużemborkiem widzimy już lecących Stefana i Petera. Wyjeżdżamy kolejką o jedenastej po uszpejeniu ruszamy w powietrze. Ponieważ umówiliśmy się że raczej nie odlatujemy z wiatrem ja z Witkiem i Sławkami starmy się robić jakieś trójkąciki, pozostali mają okazję polatać w miarę fajnej termice. Podstawy ok. 2200, niektórzy chyba dla ochłody bo grzeje niemiłosiernie spędzają dłuższe chwile w chmurach. Kilka piwek z poprzedniego dnia i upał powodują żę duszenie które mnie uziemia po trzech godzinkach przyjmuję z zadowoleniem . Obserwuję "precyzyjne" lądowanie Witka R. na parkingu  i po chwili wraz z innymi raczymy się zimnym piwkiem w knajpie. Niektórym jeszcze mało wrażeń więc zaliczają jeszcze zjazd na sztucznym torze przypominającym tor saneczkowy i ruszamy na nocleg.                                                                                                                           W czwartek po zasięgnięciu opinii u Stefana decydujemy się na Cierną Kopę. Część ekipy jest już spłukana i decyduje się na podejście , ja z Wieśkiem i Bocianem wyjeżdzamy z Stefanem. O jedenastej na górce i latać już można ale czekam na resztę ekipy i startuję razem z Vyparinami. Kominy wchodzą co chwila  po ok. godzince wszyscy są w powietrzu. Stefan i Peter jak zwykle szybko odlatują na trasę (zrobili ponad 60km trójkąty) rusza za nimi Jacek i kolega na Icepeaku ale nie odlatują zbyt daleko. Wiatr rośnie do 5-6m/s więc 500-600 na d start i powrót przed górkę. W pewnym momencie zauważam glajta na świerkach na polanie na szczycie, podlatuję nad to miejsce ale widzę że wszystko ok. pilot już stara się ściągać glajta z niezbyt wysokich drzew, w pierwszej chwili myślimy że to jeden z naszych ale jak się okazało był to jeden ze Słowaków latający dosyć niefrasobliwie nisko nad wypłaszczeniem na szczycie. Nowiutki Swing Mistral nie doznał chyba uszczerbku bo kilkudziesieciu minutach widzę że pilot staruje ponownie. Po dwóch dniach latania ten nie rewelacyjny warun chyba po prostu  nudzi całą ekipę bo ok. 15-tej wszyscy  z naszych już są na ziemi, pakowanie i ruszany w drogę dzięki czemu jesteśmy wczesnym wieczorkiem w domu. Warto dodać że tak udany wyjazd (trzy dni latania pod rząd u nas nie trafia się często) w dużej mierze zawdzięczamy Stefanowi który codziennie udzielał mi bardzo rzeczowych informacji o pogodzie i warunkach jakie będą na danych startowiskach. Oby więcej takich wyjazdów i więcej Bornów bo razem jak pokazały Roztoki czy Chełm leci się łatwiej i fajniej.             
Witek


Dodano: 2010-08-15

Fajny, trafiony wypad. Jakbym miał taką swobodę dysponowania czasem wolnym jak Wy na pewno byłbym z Wami. Odbiję sobie to innym razem Laughing
Tomek
Dodano:2010-08-17
Gratulacje wyczucia warunu. U nas też było fajnie na Roztokach.
prezes
Dodano:2010-08-16
Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka