Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
20 III 2011r. Bassano – Zbóje

Zima się ciągnie, szanse na latanie w Polsce znikome, a od kilku dni prognozy dla Bassano nakazują poważnie myśleć o urlopie. Prawie przez cały tydzień ma być dobra pogoda. Wstępnie rozważamy wyjazd niedziela-środa lub środa-sobota, jednak to pogoda decyduje, że wybieramy ten pierwszy wariant. Wyruszamy w sobotę wieczorem w składzie: Wujek, Grzesiek, Piachu i ja. Tuż za granicą boleśnie doświadczamy tego, że ktoś „ukradł asfalt”. Trzy opony w Alhambrze zostają uszkodzone, jednak jedziemy dalej.

Wcześnie rano meldujemy się na campingu, rozbijamy namiot i po śniadaniu wyrusza my na startowisko, gdzie szpei się grupa pilotów. Emocje zaczynają się udzielać. Szybko startujemy, gdyż termika już pracuje. Po wykręceniu nad startem udajemy się w kierunku Cimy. Upajamy się pięknymi widokami ośnieżonych szczytów i delektujemy odczuciami, jakich brakowało przez te ostatnie miesiące.

 

Mantry śmigają szybciej i zawracają z 10km, a ja chcąc dotrzymać im kroku zmieniam kurs na zachód na 8km. Po graniach wracamy nad start i z 1.800m n.p.m. skaczemy na Costalungę, a potem przeskok na kolejne pasmo.

 

Tu wszystko pracuje lepiej niż możnaby przypuszczać. Lecimy w większości płaskowyżem, na którym kominy są wszędzie i nie trzeba ich zbytnio szukać, bo one same nas znajdują.

 

Wybieramy co mocniejsze noszenia, aby nie tracić czasu na kręcenie mniej niż 2m/s. Znów M3 szybko odskakują ode mnie nie chcąc zaczekać, jednak w okolicy lata wielu pilotów, co ułatwia mi przelot. Kiedy słyszę w radiu, że chłopaki wracają już z 35km, ja właśnie dolatuję na 24km i zawracam. Przed Costalungą wyścigówki znów mnie mijają.

 

Domykam płaski trójkąt, ale z uwagi na to, że jest jeszcze czas planuję przetestować przeskok przez dolinę nad Pederobbą. 5km przede mną leci Piachu, który z 1.700m n.p.m. nie dolatuje i musi lądować. Ja na ostatnim przed 10km przeskokiem żlebie wykręcam 300m wyżej i w efekcie dochodzę do pierwszego pagórka z nieznacznym zapasem wysokości.

 

Wybieram delikatne noszenie i robię 100m wysokości. Mocny wiatr spycha jednak komin za górkę, a brak lądowisk skłania mnie do rezygnacji z przebijania się pod prąd i wylądowania obok Piacha.

Zadowolenie z pierwszego konkretnego w tym roku lotu i emocjonalną wymianę doświadczeń przerywa Wujek, który dzwoni, że po nas jedzie informując przy tym o włamaniu do samochodu, który stał przy startowisku. Okazuje się, że złodzieje wybili szybę i ukradli nam 2 komputery.

 


Tomek
Dodano: 2011-03-25

Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka