Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
Jesienne klimaty góry szybowników 29.09.2007

Bezmiechowa końcem września tego roku mieni się barwą jesieni. Drzewa już nie zielone zdobia drogę na szyczyt ścieląc przed nami dywan żółtych liści. Na błękicie nieba budują się pierwsze cumulusy, które zwiastują piękną pogodę. Duża przejrzystość powietrza pozwala sięgnąć wzrokiem daleko, daleko a tam - poporstu Bieszczady. Poporstu ... co za słowo ? Ale to trzeba zobaczyć.
Nie tylko jednak piękne "okoliczności przyrody" będą pamiętnym elementem tego wyjazdu - przynajmniej dla mnie. I może to nie jest obiektywny i sprawozdawczy opis tego co działo się na górze ale teraz nie umiem inaczej tego opisać
Wyjechaliśmy z Rzeszowa nie tak wcześnie bo ok. 8:30, może to i błąd bo na górze już cokolwiek wiało. Meteo zwiastowało niezłą pogodę i jak później mówił na górze Pioterek, za bardzo niezłą, żeby wszystko było jak w prognozach. Tydzień temu nie było tak "nieźle" a dziś, jeśli nie licząc szkwałów byłoby wprost idealnie.
Po przyjeździe razem z Grześkiem zaczęliśmy się szpeić a Janusz poszedł w dół trenować. Wniebowzięcie nie dało długo czekać na siebie. Postawione skrzydła od razu zabierały swoich pilotów w przestrzeń. W górze ? ... na początku całkiem nieźle, trochę bujania ale ogólnie do wytrzymania. Jazda z lewa na prawą z prawa na lewą i komentarze przez radio. Z czasem jednak dało się odczuć narastający wiatr. Pierwsza klapa ! ... Taka całkiem całkiem. może połówka. Hmm jak to jest, że najczęściej kalpy dostaję właśnie ja ? No jak to jest ? Nieważne. Pewnie jakiś zbieg okoliczności. Trochę bujania - takie małe bezmiechowskie rodeo no i lądowanie. Grzesiek na górze (zapas wysokości) ja po rzeźbieniu na dole obok Janusza, który wygoniony na dół przez dość już sporą siłę wiatru próbował swoich sił tuż przy zakręcie drogi.
Nastał długi czas oczekiwania. Na górze pojawił się Marcin (Harcerz) i Conrado. Później Piotek, Witek, Wacek, Paweł Julka ... Sylwia, Czarek ... ooo dość sporo nas było ... wszystkich i tak nie dam rady wymienić więc z góry przepraszam jeśli czytają.
Ten nasz "parawaiting" (jak to mawia Sylwia) wcale nie jest taki zły bo jest trochę czasu na zwykłe paplanie o pierdołach na świeżym powietrzu, wymianę patentów i przymiarki do nowego sprzętu.
Po jakimś czasie wystartował zniecierpliwiony Harcerz . Oj ładnie go nosiło. I klapy nawet nie dostał a na "dwójce" lata. No jak to jest ? Po ok. godzinie wylądował.w
Warunki jeszcze nie te. Jeszcze nie starujemy. Powoli zaczynamy się szpeić. Coraz większy ruch na szczycie. Schodzimy niżej. Pierwsi starują. Nooo całkiem nieźle choć nadal również nieźle duje. Ale da się latać. Teraz ja. Kilka prób skrzydła. Kontrola: GPS włączony, wario piszczy, muzyka gra ... znaczy wszystko gra, więc jazda w górę. Moja narowista szarpie się ze mną ale zaciągam jej cugle i wio ! Po dwóch krokach bujam już nad ziemią. Oj ... jazda ... będzie fajnie - myślę patrząc jak inni nade mną. Trochę szarpie ale jestem już do tego przyzwyczajony. Najpierw lecę do przodu a później nie. Patrzę na GPS a on pokazuje, że stoję w powietrzu (baloniarstwo znaczy się). Wciskam speed. Najpierw 1/3, później cały. Lecę do przodu. Przyśpieszam. Nemesis huśta. Ona tak bawi się ze mną. Taka jest. Z lewej na prawą nabieram wysokości. Z prawej na lew ... ooooo kur ..... czuję, że spadam tak jakbym trafił w powietrzny dołek. W ułamku sekundy podświadomie patrzę na skrzydło i widzę jak jego krawędź natarcia znika gdzieś ... co sie dzieje ?
Nie mam skrzydła ! Nie wiem co to!
Wygląda na front a ja jakieś 20 m. nad ziemią.
Czuję, że lecę ostro na lewą stronę.
Hamuję prawą.
Skrzydło strzela w przód.
Teraz hamuję i lewą.
Jest znów nade mną.
Patrzę na ziemię prawie dotykam jej nogami.
Teraz jak mam znów skrzydło to powietrze zabiera mnie w górę. OK. To może nic straconego.
Ale nagle znów jadę w dół. Oj coś znów nie tak. Patrzę w górę.
Nie, skrzydło nadal nade mną. Po prostu duszenie ... ufff. To dobrze.
Zakładam klapy i ląduję. Jestem na ziemi.
Skrzydło ciągnie mnie jeszcze ale ściągam sterówki i staję na nogi.
¯yję !!! ... ... Przychodzi mi na myśl przygoda na Cergowej kiedy to "napadła mnie natura" i z "siłą wodospadu" przyładowałem w ziemię. Nie było wysoko a ja przez dobrych kilka minut nie mogłem złapać powietrza. Dobrze, że teraz to nie to samo - nie teraz.
Na górze patrzą, czy wstałem, :o
"Ty się zając śmiej ... " kwituje to Conrado ... to wystarcza za każdy komentarz. Czyszczę się z kretówek. Wstaję i staruję. Znów tarmosi. Lecę na przedpole. Teraz już walczę żeby nie myśleć. Myśli przyszły później. Teraz kiedy piszę zastanawiam się dlaczego ? Czy coś zrobiłem nie tak ? Jeśli tak to co ? Może to jednak to skrzydło jest narwiste

...

Wyjeżdżamy z Bezmiechowej kiedy chłopaki jeszcze latają. Szkoda, ale musimy już jechać bo obowiązki wzywają. Pewnie uda się następnym razem. Na pewno będzie następny.
Fotki
Arek


Dodano: 2007-09-29

Dobrze, że zachowałeś zimną krew i opanowanie, co pozwoliło Ci wyjść cało z opresji. Z Waszych relacji wydaje się, że było blisko poważnego wypadku. Twoje doświadczenie będzie też lekcją dla mnie.
Tomek
Dodano:2007-10-01
Fronta z późniejszym przechyleniem na lewą stronę dostałeś niezłego - przez chwilę myślałem że Cię odwróci i ..., też jestem zdania, że to wciśnięty full speed na zbyt niskiej wysokości - no ale wszystko dobrze się skończyło. Dzień był termiczny, ale mocny i szkwalisty wiatr dawał się odczuć nieprzyjemnymi wachnięciami skrzydła. Jednym słowem "Baloniarstwo" - do wioski leciałem 20 min a z powrotem do stoku 20 sekund - co za prędkość!!!(szkoda że brak mi GPS`a). Ale dobrze było posiedzieć w siodle choć chwilę - mały zastrzyk na cały tydzień. Gdzie jedziemy w przyszły weekend ???
Grzegorz W.
Dodano:2007-09-30
Froncik fajny - wyszedł szybciej niż wszedł i dobrze bo było naprawdę nisko. Ale tak to jest jak sie lata na pełnym spidzie zaraz po starcie bo przewiewa :) Zresztą to całe latanie w sobotę było trochę............ Ale takiej termy już dawno nie było, szkoda tylko, że spida mi czasem brakowało. Ale za to z wiatrem to prędkości były trzycyfowe. Ps. Czy możesz wprowadzić do informacji o "sympatykach" jeszcze pole "stan cywilny"??? Albo jakieś oznaczenia na glajtach???
W@cek
Dodano:2007-09-30
Z uzyskanych od kolegów informacji wynika, że zbyt szybko wyjechaliście z Bezmiechowej. Kilka osób polatało po południu (ja słyszałem o 2h 15min. wykonanych przez Piotrka - przede wszystkim w termice). Zobaczę czy dobrze zrobiłem odpuszczając sobie Bezmiechową i decydując się na jutrzejszy wyjazd na Słowację. Taki wybór to jednak zawsze loteria.
Tomek
Dodano:2007-09-29
Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka