Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
Bez fajerwerków - 30 IX 2007r. - Cerna Hopa, Slubica

Wiercę się w łóżku, przewracam się z boku na bok, nie mogę spać. Chyba już pora wstawać. Patrzę na zegarek - 3.30. Najwyraźniej jestem podekscytowany zaplanowanym wyjazdem na Słowację. Już dwa tygodnie nie latałem. O 6.00 rano spotykam się z Piotrkiem, Zbyszkiem i Witkiem, którzy jak się później okazało też mieli kłopoty ze snem. Wsiadamy do Vitary i udajemy się w kierunku przejścia granicznego w Koniecznej. Prognozowany w ICM kierunek wiatru (południe) nie sprawdza się, a znaki na niebie skłaniają do obrania kursu na Czarną Kopę. Ze szczytu rozciąga się piękny widok na zamglone doliny. O 10.00 „odpalamy” i wykonujemy zloty z przytrzymaniem. Mając samochód możemy sobie na to pozwolić. Wyjeżdżamy na górę jeszcze raz. Dołącza do nas Sylwia i Czarek. W międzyczasie na lądowisku pojawia się Witek z bratem. Kolejne próby startu kończą się niepowodzeniem (w krzakach) na szczęście bez obrażeń ciała, czy też uszkodzeń sprzętu. Widok Czarka leżącego jak żuczek, który nie może wstać i machającego nogami był na szczęście zabawny, a nie przerażający. Dopiero drobniutka Sylwia przywraca go do pionu. Ja i Zbyszek też zapewne wyglądaliśmy komicznie, kiedy po ściągnięciu glajta z drzew wyszliśmy z krzaków babiego lata, czy jakiejś innej rośliny bawełniastej. Wszystko przez to, że wiatr zaczął wiać z przeciwnego kierunku (z zachodu) co uniemożliwiało start. Jedynie pojedynczo przechodzące kominy pozwalały na start, z czego w pewnej chwili skorzystał Czarek. Później już było co raz gorzej. Po półgodzinnym wyczekiwaniu Sylwia wpadła na odważny pomysł, aby wystartować z przeciwnej strony. Stan startowiska wskazywał, iż jest ono bardzo rzadko używane. Odwiedliśmy ją od tego zamiaru, a na dół musieliśmy zjechać samochodem. Pierwszy raz korzystałem z takiego środka transportu pokonując trasę z góry na dół. Zdrowie jest jednak ważniejsze. Po wykonaniu telefonu do Stefka V. robimy 40km "przelot" (samochodem) na Slubicę. Już z daleka widać w powietrzu kilka skrzydeł. Apetyt wzrasta, a prędkość Vitary też. Zastanawiam się czy ubrać kask, bo na tylnym siedzeniu zaczyna być groźniej niż w turbulentnym powietrzu. Na górę wjeżdżamy w ekspresowym tempie. Zbyszek w rekordowym czasie przygotował się do startu i odpalił. Chwilę po nim reszta z naszej czwórki. Polataliśmy 20-40 min i nagle warunki siadły (my też – na trawie), gdyż zachmurzyło się całe niebo w okolicy i przestało wiać. Przyjechaliśmy godzinę za późno. Mamy niedosyt, bo wygląda na to, że już dziś nie polatamy. Nie dajemy za wygraną i półtorej godziny później, kiedy zaczął kształtować się delikatny żagiel, startujemy. Pół godziny w powietrzu kilka metrów nad drzewami poprawia nam humory. Jeszcze tylko po jednym tzw. zlocie do samochodu i wracamy do domu. W sumie zaliczyliśmy po godzinie w powietrzu. Mimo, że nie doświadczyliśmy nietypowych wrażeń, to jednak dzień spędziliśmy ciekawie. Wygląda na to, że w tym roku to już koniec termicznego latania. Może będziemy mieli jeszcze okazję to zweryfikować.
Fotki
Tomek


Dodano: 2007-09-30

Czyli ogólnie nie było źle. To fajnie. Ważne żeby wynieść z każdego wyjazdu coś pozytywnego. Może uda się przyszły tydzień ?
Arek
Dodano:2007-10-01
Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka