Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
Cergowa 9-02-2008 r - rozpoczęcie sezonu

Jak każde z moich sprawozdań i to równie zawierać będzie pewną osobistą nutkę refleksji. Dziś ta nutką jest niemal dziecięca radość z niezwykle owocnie rozpoczętego sezonu 2008 (nota bene z roku na rok coraz wcześniej te sezony rozpoczynamy) oraz z powodu mojej nowej przyjaciółki. Tak koleżanki i koledzy .... :) - mam nową przyjaciółkę. Jest ładna, chodzi w żółtej sukience z seledynowymi i czarnymi aplikacjami, jest dobrze ułożona i posłuszna. Nazywa się Synergy. Mam też nową bryczkę, którą pewnie długo pojeżdżę. To CX !. A jeśli zapytacie co mi się w nim tak podoba to powiem, że jest niesamowicie wygodny i ... no właśnie i to jest najlepsze ... nóżki mi nie marzną :). Po prostu rewelacja. Moja Synergy i nowa bryczka dały mi 9.02.2008 r. wiele radości bo dzięki nim mogłem od kilku bardzo, bardzo długich miesięcy posuchy nareszcie posmakować otwartej przestrzeni i rozkoszować się tym, co nie pozwala mi nawet teraz zmazać uśmiechu z twarzy. ... ja po prostu jeszcze nadal lecę. ... chyba mi odbiło ... ale to stan zanany każdemu z nas więc liczę na Waszą wyrozumiałość podczas czytania tego tekstu. To tyle refleksji choć pisać mógłbym jeszcze długo. Mam jednak świadomość, że Wasza cierpliwość skończyłaby się wreszcie, stąd też w tym miejscu przejdę do kilku suchych faktów i podsumuję wyjazd.

Nie wiem dokładnie jaką genezę miał pomysł sobotniego wyjazdu ale to był dobry pomysł. Fakt faktem, że ogłoszenie o jego planowaniu pojawiło się w naszym serwisie. Zaowocowało to ogólnym ożywieniem i skompletowaniem trzech autek, które w skłądzie: Piotr i Harcerz, Grzesiek, Arek i Witek, Sławek, Julka i Grzybu wyjechały w kierunku Cergowej. Pogoda zapowiadała się całkiem nieźle choć wiatr mógłby nieco lepiej się postarać i dmuchać nieco mocniej. Mimo niedogodności warunki uskuteczniły powiedzmy "loteryjny" warun. Autka zostawiliśmy pod sklepem i raźnym marszem wyruszyliśmy pod górę. Na polach pomimo lutego niemal wczesno-wiosenny klimat. Trochę mokro, trochę błotniście, ale w sumie całkiem nieźle jeśli chodzi o piesze wycieczki. Kilka przestojów i znaleźliśmy się w końcu pod linią lasu. Towarzystwo w tym czasie z lekka przegrupowane rozpoczęło podejście. O dziwo w lesie zamiast odkrytego błota, którego spodziewaliśmy się. ¦ciółka pokryta była jesiennym listowiem. Gdzieniegdzie leżały łachy śniegu. Podejście jak zwykle w stylu kolankowo-łokciowym znanym każdemu, kto na Cergowej zwykł bywać. Końcem końców po morderczej walce z górą i z wątłością naszych organizmów dotarliśmy w komplecie na miejsce startu. W miedzyczasie okazało się że pod górkę podjechali Krzysiek i Misiek oraz później W@cek. Jak to już w zwyczaju bywało każdy każdemu nie szczędził dobrych rad podczas podejścia. :))
Na starcie należało posprzątać opadłe gałęzie, skontrolować spinacze zrobić ogólny obrządek co zresztą uczyniono. Wśród nas było 4 osoby planujące swoje dziewicze loty z osławionej góry. Oczywiście widok ich oczu oraz tego jak określali podejście i wizję lokalną startowiska - bezcenne. :)).
Na starcie oczekiwanie na warun i "rozmowy polaków na stoku". Z perspektywy czasu sądzę, że pierwsze starty należało wykonać właśnie wtedy, no cóż ... każdy mądry po ... . Decyzję o odpalenie podjąłem już po którymś z wyraźnych noszeń przechodzących po lesie. Miałem być pierwszy wiec wypadało się pokazać od najlepszej strony. Wsiadłem w nową bryczkę, zszedłem na miejsce startu a w międzyczasie Grzesiek, i Julka przygotowywali mi moją Synergy na pierwszą randkę ze mną :). Chwila wyczekiwania i ... odpalam. Moja nówka nieco wyskoczyła przed mnie ale w porę dosiadnięta wahnęła z lekka i wzięła mnie do nieba. Teraz rzeźbienie i wyszukiwanie. Wsiadłem w kokon z drżącymi nogami i od razu poczułem ciepło. Zmoczone podczas wychodzenia buty dawały odczuć zimno. Poza tym lekko przemarznięty oczekiwałem właśnie tego ciepła. Było super. Synergy łagodnie wiodła mnie coraz wyżej i wyżej a ja siedząc sobie wygodnie rozkoszowałem się kolejnymi metrami do góry. Nie pamiętam kto odpalał po mnie ale nie każdy się zabrał. Po jakimś czasie zobaczyłem Witka, który skrobie się do góry a później Piotra. Lataliśmy tak sobie we trójkę i cieszyliśmy się z wniebowzięcia. Później, kiedy odeszliśmy na przedpole do lądowania odpalił jeszcze Krzysiek i Misiek. Udało im się zabrać.
Na dole rozważania i dyskusje. Podsumowania i no i oczywiście dobre rady. W sumie dla mnie wyjazd bardzo owocny i spełniony. Część ludzi umówiła się na niedzielę. Oby dopisał im warun.

Zdjęcia | Film
Arek


Dodano: 2008-02-10

Fajne opowiadanie - Niedzielne foty już niebawem - taka termika początkiem lutego to bajka.
grigorij
Dodano:2008-02-10
Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka