Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
PerfectFly Cup 2008 - 21.04.2008

21.04.2008 - dzień trzeci - Cerna Kopa

Dzień rozpoczął się dość wcześnie jedną z pierwszych czynności czyli oględzinami tego co za oknem. Widokdelikatnie mówiąc nie powalał na kolana. Powiem inaczej ... byliśmy mocno zdegusotwani tym co zobaczyliśmy. Wydawało się, że aura wyznaczała na dziś task w postaci przelotu zamkniętego - tam i z powrotem to znaczy do lodówki po browar i do wyra. No ale cóż, nie przyjechaliśmy tu na browar (no może nie tylko) ale na latanie, więc należało obrać kierunek na briefing. Decyzja: Jedziemy na Cerną Kopę. Wielkie oczy ... niedowierzanie ... ale jak trzeba to trzeba - jedziemy. Zaparkowaliśmy pod kościołem. Tam zobaczyliśmy nasz już wcześniej opisywany pojazd zwany PRAGą :)
Zapakowaliśmy sprzęt i ... tym wsiedliśmy na pakę razem z innymi. Zdezelowany silnik kopcił jak siedem nieszczęść co przy prędkości żółwia przez błota i pod górę powodował dość ciekawy klimacik w każdym razie niezapomniany. Kilkakrotnie trzeba było zsiadać z naszego "rumaka" bo nie dawał rady w błocku. Smagani co chwile przez gałęzie dotarliśmy na miejsce. Wiał południwy wschód i do tego czasem dało się odczuwać deszczyk. Czekanie, czekanie ... deszcze niespokojne przegoniły nas. Siedliśmy w lesie razem ze sprzętem i osaczylismy jednego kolegę z Portugalii. Angielskim wykradliśmy tajniki jego taktyki przelotowej :).
Później briefing i oznaczenie trasy o długości 29 km. Trasa po 2 punktach z końcem 5 km przy Starej Lubownej. Dłubanie w GPS'ach. W końcu to nasz pierwszy raz. Trochę kłopotów z tym było ale w końcu się udało. Bogatsi w doświadczenia zaczęliśmy się przygotowywać do startów. Podstawy rozwiały się z lekka i dało sie zobaczyć błękit. Chwila oczekiwania i pierwsze wyścigówki wzbiły się w powietrze. Nabrały nieco wysokości a poszarpanym kominie i (jak to Stefan lata) przeskoczyli na drugą stronę drogi. Okazało się, że padli nieopodal (razem ze Stefanem). Później kilka startów z dołowaniem. A my ... cały czas czekamy w kolejce i obserwujemy. Podglądamy taktyki, praktyki różnych pilotów ... znaczy sępimy :).
Startują nastepni. Łapią się na coś co może w zamiarze miało być kominem. Natura jest dziś mocno kapryśna. Rzeźbą jak umią w końu wykręcają może ze 100 m ponad start i po grani dwóch pada 2 km przez pierwszym punktem trasy.
Start BlackJacka ... nadzieja ... ale walczy walczy jak lew ... jednak spada. Później Arek ... to samo ... walka po czubkach drzew z tyłkiem czerwonym od twardych kolców wysokich świerków .... pada niestety pokonany w nierównej walce żywiołem. Padają kolejni ... później kolejni ... i ... znów kolejni.
Startuje Łukasz i Grzesiek. Walczą jak lwy nie szczędząc sił i pary. Walczą ... trzymają się jak moga ale w padają po nierównej walcze z naturą, która triumfuje dziś ucierając nosa nawet tym najlepszym.
Mimio porażki na lądowisku panuje dość sympatyczne poruszenie. Stefan werbuje nas do naprawy drogi na startowisko. Trochę pracujemy i ruszamy do domu.

Razem z naszymi kompanmi z ukrainy i Rosji zasiadamy przy wspólnym stole rozmawiamy o tym co dzisiaj po czym ... (czytajcie uważnie bo nie bedę powtarzał) kończymy ich śliwowicą ... naszą - 70%. Oni stawiają swoją i tak pierwsza zwrotka, refren, następna ... sami dalej znacie scenariusz. Dzielnie bronimy honoru doprowadzając do powtórki pod Racławicami :)
Rano ... rzeźcy i ochoczy wstajemy na nastepny briefing.

Nastęony odcinek
Team :)


Dodano: 2008-04-23

Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka