Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
PerfectFly Cup 2008 - 22.04.2008

22.04.2008 - dzień czwarty - Buce

Dnia poprzedniego wieczorne niebo wyglądało przepięknie bo znikły chmury. To napawało optymizmem. Dziś wieje południe i niebo nie przypomina rano tego co wczoraj wieczorem. Jest mgła. Gęste mleko ściele się gdziekolwiek popatrzysz. .... dramat.
Na briefingu pierwsze wyniki i nagroda dla zwycięzcy z pierwszego tasku, który anulowano z powodu braku wystarczającej liczby ukończonych przelotów. Zwycięzcy, którym był Peter Vrabec, pogratulowano i wręczono ... talon na darmową pizzę :). Organizatorzy optymistycznie ustalili dzisiejszy task na Buce.
Na miejscu niebo rozpogodziło się na tyle że pojawiły się cumulusy, jednak dość wybudowane. Ostrzeżono nas przed ewentualnością burzy. Wyznaczono taksk o długości 39 km z 5 punktami zwrotnymi. Okno startowe otworzono o 13:15 i jazda. Pierwsze glajty poszły w górę. Niektóre padły, niektóre się utrzymały i latały ... na żaglu. Termika oczywiście jakaś tam była ale nie można było liczyć na zbyt wiele.
Ochotnikiem Teamowym był jak i wczoraj Jacek. Udało mu się utrzymać i rzeźbił żaglem po stoku czasem nieco wypuszczając się po grani w pobliże pierwszego punktu zwrotnego po czym wracał z powodu braku wysokości na przeskok. Nastepnie w górę poszed Arek, Podobnie jak Jacek rzeźbił reliefy o zalesionym zboczu Buce powoli jak żółw ociężale nabierając wysokości. W tym czasie Jacek podjął decyzję jak inni piloci na przeskok. Nadzieje płonne ... dopadli nad kościół .. uratowałch speed ... ale dla większości tyle tego było. Nieliczni zdołali na kontrolkach wrócić pod stok żebrając o cokolwiek do góry. Jacek padł z honorem zaliczając punkt tasku. W ślad za Jackiem i Arkiem w powietrze wzbiły się nasze "Orły Białe" w osobach Łukasza i Grześka. W tym czasie Arek wykręcejąc maxa czyli jakieś ... 100 m ponad start ruszył na przeskok nad kościół - to pierwsy punkt. Walka nierówna ... natura depcze w ziemię ale pilot nie poddaje się łatwo ... depcze belę i wprowadza na obroty swój bolid. Ten posłuszny pilotwi niesie go nad punkt. Na GPSie maleją cyferki odległości od cylingra startowego .... JEST !!! Track się rozpoczął ... teraz dopaść pierwszy punkt. Cyferki nadal topnieją ... wreszcie pojawia się upragnonine czerwone okienko informujące że punkt zaliczony. Urządzenie przełącza się na punkt następny. Wysokości jeszcze, jeszcze. Ale co to ? ... Zaraz po zwrocie nadzieja na komin ale to tylko zmyłka. Natura bawi się i drwi w żywe oczy bo dając podpuchę od razu przywala 2,5 m/s w dół. Próba odwrotu nie skutkuje, gdzieś uciekła nawet i ta podpucha. Szybka decyzje o przeskoku pod najbliższe wzniesienie i nadzieja na żebry. Złudna nadzieja. Przeskok nie udaje się jednak, wysokości jest jeszcze na tyle że udaje się dolecieć bezpiecznie do lądowiska na którym już siedzi kilka glajtów z podobnymi wspomnieniami. Łukasz i Grzesiek nadzieją wykrecają wysokość. Tłoczą się w akwarium nad Buce. Piekny widok trzydziestu skrzydeł beznadziejnie szukających choćby małego bąbla. Arek już na dole pakuje się i łapie się na "powtórkę" na górę. W tym czasie Grzesiek decyduje się na przeskok. Rzeźbi do końca grani łapiąc się czego popadnie. W końcu ładuje bele w dół i jazda na przeskok. Niestety podobnie jak wcześniej Jacek i Arek dla niego natura też nie jest łaskawa. Siada pod kościołem zaliczając wejście w cylinder startowy. Tymczasem Łukasz nadal rzeźbi nad stokiem. Z perspektywy czasu widać, że to "nabieranie" wysokości jest jedynie złudzeniem. Niby wydaje się, że komin pozwoli na odejście dalej na następny punkt szczęśliwcom, którzy dolecieli do stoku po zaliczeniu pierwszego punkt aż tu nagle nadzieje nikna jak banka mydlana bo nagle komin znika ot tak sobie. Arek powtórnie startuje dołączając do Łukasza. Łukasz ciągle jeszcze rzeźbi. Jest już dość późno - okno startowe zamyka się o 15-tej. Pozostało raptem kilka minut na udaną próbę. Arek łapie wysokość jak najszybciej może. Łapie cokolwiek w końcu dopada wysokość Łukasza i już bez zbędnego namysłu od razu lepi po grani obserwując malejącą odległość od cylingra startowego i czas, który nieubłaganie kończy konkurencję zamykając okno startowe. Dosłownie rzutem na taśmę dopada cylinder startowy jest 14:59:40 kiedy mija 1 km od pierwszego punktu zwrotnego. "Na kontrolkach" dopada też już drugi raz pierwszy punkt trasy. W tym czasie Łukasz decyduje się na przeskok. Leci po grani, łapie też ostatnie noszenia po czym odpina się od macierzy i rusza na przeskok. Walczy nie dając się łatwo. Dopada cylinra startowego później pierwszy punkt trasy. Niestety pada niedaleko punktu. Arkowi udaje się dolecieć do oficjalnego lądowiska.
Na lądowisku sporo już glajtów i informacja o przerwaniu tasku z powodu budującej się dość obszernej burzy.

Powrót na parking obfituje w komentarze i gratulacje :). Niby ten przelot to nic takiego ale jednak był w nim jakiś smaczek. Było to CO¦ czego teraz usilnie szukamy. Dużo się uczymy :)

W drodze powrotnej dopada nas burza, ta którą przewidzieli organizatorzy. Jest niesamowicie. Musimy zatrzymać się na stacji bezynowej. Jest ciemno. Pada grad wielkości orzeszków ziemnych unimożliwiając powrotną podróż. Po ok. 20 min. uspokają się na tyle że można kontynuować jazdę. Jeszcze tylko wizyta w spożywczym i dopadamy do kuchni. Dziś gulasz z makaronem - duża doza improwizacji. Smakuje fenomenalnie.
Zbieramy się na briefing i zgrywanie tracków. Na miejscu okazuje się, że są niewielkie problemy z loggerem Łukasza. udaje się je rozwiązać korzystając z pomocy Andrzeja Walczaka a własciwie z jego PenDrive'a (dzięki Andrzeju :) ). Okazuje się też coś równie zabawnego jak i niepokojącego. Grzesiek oddając swojego GPS'a dowaduje się, że nie ma żadnego tracka z dzisiejszego dnia. Zapomniał włączyć rejestrator w GPS'ie. Trochę śmiechu i nauczka na przyszłość.
Wyniki dopiero jutro :)

Następny odcinek
Team :)


Dodano: 2008-04-23

Ta śliwowica Was wykończy chłopaki!Gdzie jest 23-ci???A tak na poważnie to powodzonka!!!
Relax
Dodano:2008-04-24

 

te wszystkie opisy  i reportaże bez względu na wyniki są poprostu(jakby to powiedział Czesio) zajebjaszcze

                    pozdro  i powodzonka dla "Born"    

                                                                         sympatyk


sympatyk
Dodano:2008-04-23
Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka