Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
23.04.2008 - dzień piaty - nareszcie wolne od latania ;-)

Dziś dzień wolny. Jest na tyle kiepska pogoda, że orgnizatorzy zaniechali porannego briefingu. Mimo to adrenalina nie pozwoliła nam spać i rano skorzystaliśmy z internetu dostępnego w biurze zawodów. Oglądnęliśmy również wyniki z dnia poprzedniego. Task oczywiście nie został oficjalnie uznany z powodu małej liczby pilotów, którzy zaliczyli minimalny przelot czyli 15 km. Za to oczy nasze pocieszyło widok pozycji, na kótrej znaleźli trzej nasi zawodnicy po zaliczeniu pierwszego punktu zwrotnego w kolejności: Arek 2.9 km, Jacek 2.6 km i Łukasz 2.3 km. Daje nam to egzekwo 9 miejsce na liście ;-). Mierne wyniki, ale zawsze cieszą oko. Konkurencję wygrał Patrik - nasz kolega z ElSpeedo z Czech. Jak porzednio wcześniejsi wygrani również dostał talon na darmową pizzę.
Na obiad organizatorzy przygotowali gulaszową polewkę czyli wywar na gwoździu i sośnie. Czego tam nie było ?! No i piwko w rzeczy samej również znalazło swoich degustatorów. Degustacja trwała dość długo bo gwóźdź potrzebował dużo zasu by zmieknąć ;-). Ubawieni opowieściami Andrzeja Walczaka oraz Teresy (żony Andrzeja) dobieraliśmy co raz to kolejne porceje gulaszu ... piwa również. Gulasz jest specjalnością zawodów i pojawia się zawsze w czasie ich trwania. To niemal rytuał.
Nieco rozbawieni i podbudowani pogodą (kierunkiem i siłą wiatru) wsparci także opinią Stefana odnośnie zaświatałej w naszych głowach koncepcji uderzyliśmy na Bukową Horkę. Pojechał z nami również Vladim - kolega z Ukrainy, z którym razem zamieszkujemy. Vladim ma wielką zaletę, którą jest jego Toyotka Land Cruiser 4x4 z której chętnie skorzystaliśmy podczas podjazdu na startowisko. Pojawili się także koledzy (również mieszkajacy w Hajtovce) z Czech - ElSpeedo Team. Niesamowite, ale oni z kolei wyjechali na górkę, Skodą Octavią 4x4 na "slikach" - Totalna abstrakcja, kiedy zobaczylismy ich mknącyh pod górę podczas kiedy my walczyliśmy z błotem w połowie podjazdu. Pomocne chłopakiwsparli nas swoimi wektorami w wypychaniu auta z bagna.
Na starcie słaby wiatr aż gonił do startów. Odpalilismy kolejno nie czekając. ¯agiel szybko niósł w górę gdzie okazało się, że wiatr jest jednak dość mocny i nosi jak wściekły. Nosiło tak skutecznie że lataliśmy daleko na przedpole przeskakując na górkę po lewej stronie Bukowej. Dość wspomnieć że największe przewyższenie jaki uzyskaliśmy zaznaczyło punkt na bez mała 600 m ponad startowiskiem. Zabawy było co nie miara. Zaskoczćniem był dla nas shcodzących na "uszach" czechów. Jak się później okazało było im poprostu zimno. Zwiedzeni tym co ujrzeliśmy a co mogło sugerować drastyczną zmianę warunków a co za tym idzie kłopotów również założyliśmy uszyska i depnęliśmy speed. Zaskoczeniem było to, że pomimo wspomnianych zabiegów na wario nadal pojawiły się wartości wskazujące na noszenie 2 m/s. Stało się to za sprawą dość rozległej chmury która ssała jak odkurzacz. W koncu jednak udało się nam zejść dość nisko i po walce z powietrzem wylądować bezpiecznie. Wiatr faktycznie był już dość niespokojny i raczej sugerował odwrót. Nie chcąc jednak pozbawiać się zabawy zdecydowaliśmy się na wyjście po raz wtóry w powietrze i zlot w okolice postoju auta. Tak też zrobiliśmy. Udało nam się zlecieć niemalże do połowy podejścia cały czas poruszając się już teraz pod wiatr. Resztę drogi przebyliśmy stylem, który w dużym uproszczeniu można nazwać PARA-JOGING-iem raz biegnąc raz podlatując. Był to jednak raczej bieg z glajtem nad soba w dół zbocza. Całkiem przyjemne lecz z lekka wyczerpujące zajęcie. Czekamy na jutro. Ponoć ma być całkiem nie zła pogoda.

Następny odcinek
Team :)


Dodano: 2008-04-24

Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka