Logowanie   ?> /td>
Rzeszowski Team Paralotniowy 

Zapytasz zapewne czemu "Born to Fly" ?
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Każdy z nas zapytany o to samo odpowie Ci co innego ...
ale na pewno zrozumiesz jedno, ... że nie umiemy już inaczej. Nie umiemy NIE LATAĆ

W serwisie
HOME
Team i okolice
Piloci i Sympatycy
Galeria
Opisy wyjazdów i imprez
Miejsca do latania
Plikownia
Kontakt
Nasz dorobek
Nasz dorobek w OLC w 2008
Nasz dorobek w OLC w 2009
Nasz dorobek w OLC w 2010
Nasz dorobek w OLC w 2011
LiveTracks

Borny !



OpenFly

Karpaty


Forum PG
Planowanie wyjazdów
Gdzie latać ?
Let's talk about ...
On-line Czat BTF ...
Żony i kochanki :)
Giełda sprzętu
... know how
... co nieco o sprzęcie
Forum PPG
Planowanie latania PPG
Let's talk about ...PPG
Godne polecenia
Znajomi w Sieci
Filmy
Szkoły paralotniowe
Serwisy pogodowe
...inne linki
xcc.paragliging.pl
XContest - punktacja dzienna

KSIĘGA GO¦CI
Polecane
Niviuk
Advance
SOL Paragliders
Ozone
UP

 Lista sprawozdań z wyjazdów TEAMowych:
Rozwinięcie wątku:
25.04.2008 - dzień siódmy - znów Cerna Kopa

Rano pobudka. Za oknem mglisty poranek. Szron na autach wskazuje, że warunki dzisiaj będą naprawdę dobre. Po wczorajszym dniu kiedy to wiatr zabrał nam nadzieje spadek jego siły dobrze wróży.
Rano briefing i decyzja, którą znaliśmy już wczoraj - Cerna Kopa. Scenariusz z dnia poprzedniego się powtarza. Dojazd na miejsce, ..., PRAGA, ... do linii lasu, dalej piechotą. Na górze faktycznie termika już daje znać o sobie. Pokazują się na razie płaskie jeszcze cumulusy. Kolejny briefing i ... dzisiejszy taks ma ponad 50 km długości. Dodatkowo istnieje szansa, że przy dobrym obrocie sprawy uda nam się zaliczyć więcej niż jeden punkt. Zobaczymy. Startujemy i kręcimy się. Teraz już wiemy, że nie ma co się ociągać i z chwilą kiedy okno startowe zostaje otwarte należy dopaść jak najszybciej powietrza i kręcić co się nadarzy. Pojechaliśmy tam po naukę - obserwacje dużo dają.
W tym miejscu muszę przeprosić Was, że napiszę nieco subiektywnie transmisję z dnia ponieważ byłem dość skupiony i prawdę mówiąc jedyne co widziałem to mój kurs i to co przede mną. Czasem tylko udało mi się spojrzeć na kolegów. Zresztą jeśli będą chcieli, to na pewno dodadzą do opisu swoje przysłowiowe 3 gr.
Powoli wykręcamy się. Łapiemy komin za kominem. Powietrze choć już nie tak "szybkie" jak wczoraj nadal szarpie ostrymi kominami. Czasem Wario się zamyka na kilka sekund. Tą niespokojność przypłacam frontem, któremu nie do końca pozwalam wejść. Co chwilę spojrzenia na Wario i GPS. Oczekiwanie na godzinę otwarcia startu. Dziś pierwszy punkt nieco bliżej, wiec pewnie szansa jego dopadnięcia będzie w zasięgu ręki. Zobaczymy. Na razie robię wysokość, Trudno mi to idzie, bo koło mnie same "żylety" tną powietrze jak odrzutowce. Ja zostaję mimo iż mocno się staram. Zerknięcia na kartkę "niezbędnik" potwierdzają czas. Już pora odpalić na punkt. Część glajtów jest już w cylindrze. Zaliczają do i ładują na drugi punkt zwrotny. Są niesamowicie szybkie. Widać jak oddalają się . Czas na mnie wiec próbuję nie popełniać błędów i już teraz z zapasem wysokości nadlecieć do cylindra. Ciężko to idzie bo jak tylko złapię noszenie to komin ładuje mnie na zawietrzną i oddalam się od punktu. Później trudno jest się przebić do przodu. Jackowi udaje się wyskrobać przede mną i jest już na przeskoku. Teraz ja. Kręcę noszenie i staram się dolecieć do cylindra. Przy próbie doskoku do cylindra startowego, bardzo topię. Topią też inni na "2-kach". Udaje mi się dojść do punktu i w prezencie po kilkuminutowym węszeniu łapię komin. Wykręcam się znów ponad 1000 m. nad start i zapada decyzja o przeskoku. Co prawda "sufit" nie jest jeszcze w moim zasięgu ale ... niewiele do niego mam. Ładuję w dolinę i słyszę jak wario nieustannie buczy obwieszczając mi duszenie. Nad doliną nie ma ani jednej chmury. Buczenie doprowadza mnie do rozpaczy. Speed cały czas wciśnięty na maxa i teraz tylko obserwacja tego co na wario. Duszenie maleje czy nie. Dopadam do łańcuch gór za doliną już na kontrolkach. Mam jeszcze wysokości ale łapczywie potrzebuję czegoś jeszcze. Jakiś wewnętrznym głos mówi mi szukaj, patrz gdzie kontrasty. W radio odzywa się Jacek, który siada za drugim punktem. Obserwuje mnie i daje wskazówki gdzie się wykręcał. Słucham jego, słucham siebie, czasem odezwie sie też Andrzej, który na swoim 2-3 mknie na punkt trzeci. Szukam, szukam, jestem cierpliwy i jest ... udaje się ... mam .... Jak bardzo cieszy mnie to 0.7 w górę. Z czasem nabieram wysokości i staram się podlecieć do drugiego punktu. Nażebrałem juz 600 m ponad start. Niestety gubię naraz moją windę do nieba. Szkoda. Zaliczam punkt lecąc nad zamkiem Plaveckim i ... niestety na moje nieszczeście źle dobieram taktykę. Zamiast wracać nad łańcuch wzgórz puszczam sie doliną. Po drodze nic. Słucham buczenia i ... czuję nagle wyraźnie zapach nawozu. Widzę jak po zaoranym polu jeżdżą auta z nawozem. Przeskakuję rzekę i ... podpucha. łapię może 0,2 ale to za mało. Wysokości starcza mi tylko żeby odejść i nie brudzić glajta. Ląduję. Cieszę sie jak dziecko. Mam dwa punkty :)

Pakuję się. Przez radio słyszę, że Grzesiek i Łukasz podają. Dochodzę do mostu. Słyszę w radiu Jacka, który zamawia dla mnie piwko i po przybyciu na miejsce razem świętujmy udany lot.
Wieczorem briefing i zgrywanie tracklogów. Dyskutuję ze Stefanem brak odpowiedniej strategii ale i tak zyskuję słowa pochwały. Miły dzień. Wreszcie mam choć minimalkę.

następny odcinek
Team :) (Arek)


Dodano: 2008-04-28

Szkoda, że te zawody nie miały charakteru przelotów otwartych, bo zapewne byście sobie polatali. Z niecierpliwością czekam jednak na rozmowę z Wami mając nadzieję, że podzielicie się zdobytymi doświadczeniami z kolegami.
Tomek
Dodano:2008-04-28
Wszelkie prawa zastrzeone. Materiay prezentowane w serwisie s wasnoci Teamu "Born to Fly".
Kopiowanie materiaw bez zezwolenia zabronione.
statystyka